wtorek, 20 maja 2014

V Spotkanie projektowe Comenius "Theatre Festival - Fairy Tales" w Lenggries - małej miejscowości w Bawarii w Niemczech.

W dniach 31.03 - 04.04.2014 miało miejsce V Spotkanie projektowe Comenius "Theatre Festival - Fairy Tales" w Lenggries - małej miejscowości w Bawarii w Niemczech. Gospodarzem tego spotkania było Gimnazjum św. Urszuli mieszczące się w starym, zabytkowym zamku.

Polscy uczniowie na zajęciach Koła Comenius w naszej szkole przez dwa miesiące przygotowali się do tego spotkania. Stworzyli po angielsku scenariusz nawiązujący do baśni Christiana Andersena "Księżniczka na ziarnku grochu”. Inscenizacja miała charakter całkowicie współczesny, ale nawiązywała do tematu przewodniego. W przedstawieniu zagrali uczniowie gimnazjum: Weronika Bączek, Laura Stolarczyk, Paulina Oczoś i Oskar Formella oraz koordynatorka programu Comenius w ZS 7 Elżbieta Malec. Wszystkie szkoły partnerskie przygotowały własne inscenizacje znanych baśni, które jednoczą narody.

Wywiad z uczestnikami spotkania w Niemczech: Weroniką Bączek, Laurą Stolarczyk, Pauliną Oczoś i Oskarem Formella przeprowadziła Elżbieta Malec

Elżbieta Malec: Jakie są Wasze pierwsze wrażenia po powrocie z Niemiec?

Laura: Niemcy to piękny kraj. Wyjazd projektowy był "oderwaniem od rzeczywistości". Nie mogłam sobie go lepiej wyobrazić. Spędziłam wspaniałe chwile z rówieśnikami z innych krajów. Posługiwanie się językiem angielskim nie sprawiało mi trudności. Mieszkańcy Niemiec byli bardzo mili i uprzejmi. Podobały mi się zadbane miasta i wioska, w której mieszkaliśmy u przydzielonych rodzin.

Weronika: Mnie się też bardzo podobało. Mamy dużo wspomnień i przeżyliśmy niezapomniane chwile. To były naprawdę niesamowicie spędzone dni, nie ukrywam, że chciałabym, by trwały dłużej

Oskar: Uważam, że Bawaria jest piękna. Czułem się tam jak w siebie w domu, każdy, kogo spotkałem, był niezwykle miły, wszyscy witali się słowem „serwus”!

Paulina: Po powrocie do domu usiadłam i zaczęłam opowiadać rodzicom, jak było podczas wyjazdu. Wrażeń mi nie brakowało, zapamiętałam szczegóły każdej przygody, którą wszyscy wspólnie przeżyliśmy. Nawet przez moment z mojej twarzy nie znikał uśmiech, lecz jak już emocje opadły, to bardzo żałowałam, że nasza wyprawa tak szybko dobiegła końca.

E.M.: Jakie zauważacie różnice i podobieństwa między szkołą polską a niemiecką?

Oskar: Nie ma wielu podobieństw między naszą a niemiecką szkołą, ponieważ jest ona prywatna, katolicka oraz przeznaczona tylko dla dziewczyn w wieku bardzo zróżnicowanym - od 6 do 18 lat. My spotkaliśmy głównie nasze rówieśniczki.

Laura:. Szkoła niemiecka bardzo różni się od naszej, jest to budynek wyglądający jak stary, piękny zamek otoczony wzgórzami i lasem. Nie ma przerw pomiędzy lekcjami, tylko jedna, długa obiadowa, którą można spędzić albo w szkole, albo w parku z fontanną obok budynku.

Weronika: Sale są bardzo dobrze wyposażone. Moją uwagę przykuły między innymi pracownie fizyczna, chemiczna, artystyczna i pomieszczenie do lekcji gotowania. W sali fizycznej i chemicznej było mnóstwo różnych przyrządów, narzędzi i sprzętów dydaktycznych, stanowiska dla każdego ucznia ułatwiające uczenie się danego przedmiotu. Pracownia artystyczna była pełna rozmachu, wypełniały ją obrazy, plakaty i prace uczniów.

Paulina: Podobieństwem, pomimo wielu różnic jest zapewne to, że zarówno i w Niemczech jak i w naszej szkole nauczyciele są otwarci na rozmowy z uczniami i chętnie przekazują swoja wiedzę.

E.M.: Co szczególnie się Wam podobało w szkole? Co chcielibyście przenieść do naszej?

Weronika: Najbardziej podobały mi się przedmioty, których my nie mamy i najchętniej wprowadziłabym je do programu naszej szkoły, np. bardzo ciekawe zajęcia artystyczne, na których uczniowie tworzą różne rzeźby z gliny, nawet formują naczynia na kole garncarskim, które potem są wypalane w specjalnym piecu. W niemieckiej szkole miałabym szansę uczyć się gotowania, tak jak np. moja babcia, kiedy była uczennicą (oczywiście w Polsce). Według mnie jest to bardzo przydatne w życiu, a chyba o to chodzi w szkole, żeby przygotować młodych ludzi do dorosłego życia.

Laura: Mnie też szczególnie podobała mi lekcja gotowania, która odbywała się w bogato wyposażonej kuchni ze stanowiskiem dla każdego ucznia. Bardzo chciałabym, żeby takie lekcje odbywały się u nas w szkole.

Paulina: W szkole najbardziej podobała mi się różnorodność zajęć, która sprawia, że uczeń zaczyna samodzielnie znajdować rozwiązania. Ja także chciałabym do naszej szkoły przenieść lekcję gotowania, ponieważ uważam, że ta umiejętność przydatna jest dla wszystkich.

Oskar: Najbardziej podobała mi się ogromna sala gimnastyczna połączona ze sceną teatralną, bardzo uwielbiam teatr i marzyłbym, aby w naszej szkole również taka powstała.

E.M.: Jak czuliście sie na scenie jako aktorzy podczas inscenizacji naszej baśni „Księżniczka na ziarnku grochu” - oczywiście granej po angielsku?

Weronika: Bardzo dobrze. Była ona tak oświetlona jak w najprawdziwszym teatrze :) Dzięki temu czułam się bardzo wyjątkowo. Na samej scenie nie miałam w ogóle tremy, która męczyła mnie przed wejściem.

Oskar: Dużo razy występowałem publicznie, lecz nigdy przed zagraniczną publicznością, stres był niesamowity. Przed występem strasznie bałem się, że coś nie wyjdzie, pomylę się lub zapomnę tekstu, ale tak się nie stało. Po wyjściu na scenę cały stres "spłynął" i zagrałem najlepiej jak mogłem. Było to nieziemskie doświadczenie!

Laura: Czułam się niesamowicie. Odnosiłam wrażenie, jak bym była prawdziwą aktorką. Bardzo podobało mi się to, że mogłam się wcielić w różne postacie, rozśmieszając publiczność, która pozytywnie reagowała na nasz występ.

Paulina: Ja też na scenie czułam się wspaniale. Zależało mi, by odegrać swoją rolę najlepiej jak potrafię, przejmowałam się, z chwilą rozpoczęcia występu stres ustąpił miejsca dobrej zabawie . Czułam się doceniana, szczególnie kiedy widownia reagowała śmiechem, gdyż właśnie przekaz poczucia humoru nie ma granic i było to potwierdzeniem tego, że występ się udał.

E.M.: Jakie są Wasze odczucia, impresje po obejrzeniu wszystkich inscenizacji baśni przez siedem zespołów ze szkół partnerskich?

Oskar: W Polsce podczas prób teatralnych zastanawiałem się nad tym, czy sprostamy innym krajom naszym przedstawieniem. Udało się! Kiedy zaczęliśmy oglądać wszystkie występy, byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Wszystkie inscenizacje były naprawdę świetne, a nasze też bardzo podobało się widowni, która śmiała się i klaskała.

Weronika: Bardzo podobały mi się wszystkie występy szkół partnerskich. Scenariusze były pomysłowe i oryginalne. Zauważyłam, że zarówno my jak i reszta młodzieży Comeniusa bawiła się na scenie i to właśnie nadało przedstawieniom naturalności. Niesamowita była węgierska inscenizacja, która była tzw. "teatrem cieni"- to naprawdę wspaniały pomysł.

Laura: Bardzo przypadły mi do gustu przedstawienia zespołów z innych krajów. Były bardzo śmieszne, a pomysły na unowocześnione wersje - wyśmienite. Najbardziej podobały mi się przedstawienia Niemek. Dziewczyny były świetnie przygotowane i miały ogromny talent aktorski.

Paulina: Po obejrzeniu wszystkich siedmiu baśni, zobaczyłam, że każdy kraj miał inny pomysł na jej przedstawienie i realizację. Z uwagi na fakt, że baśnie te są popularne w każdym kraju wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać, niemniej jednak i tak jako widownia byliśmy zaskoczeni poprzez ich indywidualną interpretację. Widać było spore zaangażowanie zarówno w grze aktorskiej jak również w przygotowaniu strojów i scenografii wszystkich zespołów. Siedem baśni z pozoru znanych okazało się nowym doświadczeniem, na pewno zbliżyło wszystkich uczestników pokazując jak bardzo nasze kraje, choć różne kulturowo, są do siebie podobne.

E.M.: Jaki sens, według Was, miało przedstawianie tej samej baśni przez dwa kraje? Jakie wnioski nasuwają się Wam na ten temat?

Weronika: Myślę, że celem odgrywania jednej i tej samej baśni przez dwa kraje było porównanie interpretacji każdej nich, obie okazywały się odmienne, choć łączył je ten sam motyw. Każdy kraj przedstawiał własną baśń na swój sposób i to sprawiło, że przedstawienia miały magiczny klimat.

Oskar: Uważam, że celem tego było pokazanie, jak przedstawienia tej samej baśni mogą się od siebie bardzo różnić, a przesłanie pozostaje takie samo, uniwersalne.

Paulina: Sądzę, że odegranie tej samej baśni przez dwa kraje był to pomysł, który pozwolił nam dostrzec zupełnie inne fragmenty warte uwagi. Baśnie zostały ukazane w niepowtarzalnej odsłonie.

E.M.: Jaką rolę we współczesnym świecie spełnią wg Was znane baśnie? Czy to prawda, że baśnie łączą narody? Dlaczego?

Laura: Każda z tych baśni jest uniwersalna, jest rozumiana zarówno przez dzieci, młodzież i dorosłych. W baśniach zawsze zwycięża dobro, prawda, uczciwość, szacunek do drugiego człowieka. Te pojęcia mają pozytywną wymowę i ten sam sens w każdym kraju, dlatego można powiedzieć, że baśnie łączą narody.

Paulina: Według mnie baśnie łączą narody, ponieważ są one znane na całym świecie, przekazywane z pokolenia na pokolenie tworzą jedność kulturową pomimo różnorodności w życiu codziennym. W baśniach przekazywane są zasady postrzegania dobra i zła, akceptacji bądź nieakceptacji określonych czynów. Moim zdaniem właśnie uniwersalne prawdy i przesłania czynią, że baśnie nie mają granic ani w wyobraźni, ani tych między państwami.

Weronika: Uważam, że przesłania, które wypływają z każdej baśni mają wpływ na nasze życie. Dzięki nim możemy się wiele nauczyć. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że baśnie łączą narody, dlatego, że mogliśmy wspólnie odczytać przesłanie każdego państwa i wpleść je w nasze codzienne życie :))

Oskar: Jak wiemy, baśnie są znane w każdym kraju z takim samym morałem i treścią. Poprzez ich wystawianie na scenie czuję, że wszyscy bardziej zintegrowaliśmy się. Połączyły nas wspólne tematy.

E.M.: Jak zostaliście przyjęci w niemieckich domach swych rówieśników?

Weronika: Zostałam bardzo dobrze przyjęta w swej niemieckiej rodzinie. Bardzo zżyłam się z Hannah, u której mieszkałam. Bardzo dużo rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się. Cudownie wspominam spędzony razem czas. Jej rodzina także była wspaniała. Chociaż mama Hannah nie mówiła po angielsku, nie było problemu, żeby nawiązać kontakt po niemiecku. Bardzo mnie cieszyło, że dałam radę dogadać się również w tym języku, ucząc się go tylko od dwóch lat. Mama była bardzo ciepła, kochana i bardzo o mnie dbała. Z tatą Hannah także bardzo lubiłam rozmawiać, bo jest człowiekiem wesołym i otwartym. Zostałam ugoszczona naprawdę wspaniale.

Paulina: W domu mojej rówieśniczki, zostałam bardzo mile przyjęta i od razu mogłam się poczuć jak u siebie. Codziennie jadłam śniadanie ze wszystkimi domownikami, a ten przyjemny moment urozmaicały nasze wspólne rozmowy. Bardzo polubiłam się z mamą mojej rówieśniczki. Widziałam jak bardzo moi gospodarze zabiegali, bym czuła się dobrze u nich w domu. Pomimo tego, że domownicy mówili tylko po niemiecku, nie odczuwałam bariery językowej.

Oskar: Gdy dowiedziałem się, że pojadę do Niemiec, starałem się z całych sił, aby zamieszkać u dziewczyny, którą poznałem podczas spotkania Comenius w Polsce. Ku mojemu zaskoczeniu udało mi się to! Mieszkając u niej poznawałem jej całą rodzinę i przyjaciół, duuużo rozmawialiśmy.

Laura: Zostałam bardzo miło przyjęta przez rodzinę, do której zostałam przydzielona. Od razu zaprzyjaźniłam się z dziewczyną, u której mieszkałam. Poznałam także bawarskie tradycje i obyczaje. Bardzo przyjemnie i wesoło spędziłam czas u tej rodziny.

E.M.: Jakie tradycje bawarskie poznaliście podczas pobytu w Niemczech? Na pewno smakowaliście miejscowe potrawy. Na końcowej zabawie na pewno można było ich spróbować i częstować się bawarskimi, preclami, które też leżały w wielkich koszach. Ja osobiście podziwiałam piękne, tradycyjne stroje bawarskie – od święta nosiły je uczennice, nauczycielki, rodzice, nawet burmistrz miasteczka i dyrektor szkoły!

Weronika: Obejrzeliśmy także pokazy tańców bawarskich w wykonaniu zespołu składającego się z naszych rówieśników. Sympatyczna pani, która przez cały wieczór była wodzirejem, uczyła tańczyć kilku tańców, więc było zabawnie. W trakcie zabawy kilku Bawarczyków w tradycyjnych strojach stanęło na stołach(!) i zaprezentowało pokaz trzaskania skórzanymi biczami w odpowiednim rytmie. To było niezwykłe!

Oskar: Ja też poznałem tradycje na końcowej, typowo bawarskiej kolacji. Czułem się tam bardzo dobrze, tańce ludowe przy muzyce granej na żywo przez zespół były idealnym pomysłem na rozruszanie i wprowadzenie wszystkich w radosny nastrój. Tańczyłem często z panią Ingrid - moją ulubioną nauczycielką z Danii. Jedzenie było również typowo bawarskie. Kiedy zapytałem kucharza, co by mi polecił, odpowiedział, że wszystko i nałożył mi różne kawałki mięsa, ziemniaczaną sałatkę, surówki itd. Kiedy wróciłem do stołu pomyślałem, że w życiu nie dam rady tego wszystkiego zjeść. Ha ha! Po chwili mój talerz był pusty, a jedzenie okazało się przepyszne!

Laura: Ja też próbowałam bawarskie dania, między innymi jadłam białą kiełbasę i kluski polane kozim serem - bardzo mi smakowały.

Paulina: Podczas pobytu w Niemczech, miałam przyjemność zobaczyć jak wygląda prawdziwa, bawarska zabawa. Ludzie są ubrani w stroje ludowe, kobiety mają piękne kolorowe suknie, miałam także okazję zatańczyć ich narodowy taniec. Bardzo mi się to spodobało, gdyż właśnie moim zdaniem była to najbardziej charakterystyczna bawarska tradycja.

E.M.: Jakie relacje połączyły Was z niemieckimi koleżankami? Jak teraz podtrzymujecie kontakty z nimi?

Weronika: Bardzo zżyłam się z niektórymi uczennicami. Były naprawdę sympatyczne, wspaniałe i najlepsze na świecie! Tak mocno się zaprzyjaźniłyśmy, że nie mogłyśmy się rozstać i płakałyśmy w momencie pożegnania. Nadal utrzymujemy kontakt między innymi na facebooku czy poprzez inne komunikatory. Ostatnio nawet dostałam kartkę z Włoch, bo jedna z tych moich bliższych koleżanek była tam na wakacjach. Nadal mocno tęsknimy za sobą i planujemy się kiedyś spotkać.

Oskar: Tak jak mówiłem wcześniej, moją dziewczynę poznałem już w Polsce, dlatego bardzo się cieszyłem na kolejne spotkanie z nią, po powrocie do Gdyni dalej piszemy do siebie, rozmawiamy przez skype oraz wysyłamy e-maile.

Laura; Bardzo zaprzyjaźniłam się z kilkoma dziewczynami z Niemiec. Dogadywałyśmy się, rozmawiałyśmy jakbyśmy się znały przez cały życie. Nie mogłyśmy się rozstać. Cały czas utrzymujemy kontakt, piszemy do siebie niemal codziennie na facebooku. Również nasze więzi podtrzymujemy przez skype.

Paulina: Polubiłam się z większością dziewczyn z Niemiec, do tej pory utrzymujemy kontakt poprzez facebooka. Utrzymuję także relacje ze znajomymi z innych krajów, z którymi bardzo się zżyłam i planujemy spotkanie, jest to bardzo zachęcające do brania udziału w takich projektach.

E.M.: Co ważnego, istotnego dał Wam udział w spotkaniu projektowym w Niemczech?

Weronika: Przede wszystkim wielkie przyjaźnie... Są one prawdziwym skarbem. Według mnie to jest właśnie jeden z głównych celów tego projektu;) Dodatkowo niezapomniane chwile, momenty i przeżycia, do których zawsze możemy wrócić. No i jak zawsze, podszkolenie się w językach, które są przydatne w życiu zarówno teraz jak i w przyszłości:))

Oskar: Na wyjazdach zagranicznych muszę używać języka obcego, co jest dla mnie wielką szansą na "podszlifowanie" go i dalsze kształcenie. Zyskałem również mnóstwo niesamowitych i ważnych dla mnie znajomych rówieśników oraz nauczycieli. Teraz, kiedy wiem, że Comenius dobiegł końca, jestem strasznie zdruzgotany tym, że najprawdopodobniej nigdy więcej nie zobaczę ich ponownie.

Laura: Spotkanie projektowe w Niemczech dało mi więcej odwagi. Z pewnością śmielej teraz mówię po angielsku. Zawarłam nowe przyjaźnie. Poznałam dużo ciekawych miejsc i tradycji w Niemczech.

Paulina: Udział w spotkaniu projektowym pomógł nam przełamać barierę językową, zapewnił poznanie nowych znajomych, z którymi zostaje więź przez bardzo długi czas. I oczywiście dał nam możliwość zobaczenia przepięknych, nieznanych nam dotychczas miejsc.

E.M.: Co przekazałbyś/przekazałabyś po powrocie ze spotkania międzynarodowego swojemu rówieśnikowi z Polski, z Gdyni, naszej szkoły jako przesłanie?

Weronika: Na pewno powiedziałabym, że warto angażować się w tego typu przedsięwzięcia, gdyż można zyskać naprawdę dużo i jeszcze więcej! Przede wszystkim przyjaźń. Myślę, że nigdy nie zapomnę naszego wyjazdu jak i wszystkich ludzi z tego międzynarodowego projektu:

Oskar : Moim rówieśnikom powiedziałbym, aby uczyli się języków obcych. W dzisiejszych czasach ludzie bez znajomości języka angielskiego będą mieli bardzo duże trudności w znalezieniu pracy. Niedawno zrozumiałem, że naprawdę muszę się do niego przyłożyć, a dziś dzięki tej motywacji mogę dogadać się, rozmawiać i żartować z obcokrajowcami, jest to niesamowite uczucie. Podczas tego wyjazdu również odkryłem, że dzięki uczeniu się języka niemieckiego w naszej szkole rozumiałem o czym rozmawiają nasi niemieccy przyjaciele, a niekiedy również próbowałem budować całe zdania. Warto i trzeba uczyć się języków!

Paulina: Mojemu rówieśnikowi powiedziałabym, że warto uczestniczyć w takim projekcie, ponieważ jest to przygoda, o której nigdy się nie zapomni, a pielęgnowane znajomości mogą pozostać na całe życie. Jest takie powiedzenie, że podróże kształcą i właśnie ten wyjazd był odzwierciedleniem tego powiedzenia. Powiedzenia, które znane jest jak baśnie w każdym kraju.

Laura: Comenius dodał mi skrzydeł :-) Wam też może dodać! Angażujcie się i korzystajcie z każdej szansy!

środa, 7 maja 2014

V spotkanie projektowe programu Comenius

"Europejska młodzież. Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość" - to hasło programu Comenius, który wspólnie z młodzieżą z 6 krajów raelizują uczniowie Zespołu Szkół nr 7 w Gdyni przy ul. Stawnej na Witominie.

Szkoły partnerskie z Danii, Niemiec, Portugalii, Słowenii, Węgier i Włoch w dniach 31.03 - 04.04.2014 odbyły piąte spotkanie projektowe, które miało miejsce w Lenggries - małej miejscowości w Bawarii w Niemczech. Hasło tego spotkania to "Theatre Festival - Fairy Tales". Gospodarzem tego spotkania była prywatna, żeńska, katolicka szkoła - Gimnazjum św. Urszuli mieszczące się w starym zabytkowym zamku.

Nasza szkoła przygotowała baśń Christiana Andersena "Księżniczka na ziarnku grochu" wg własnego scenariusza . Nasza inscenizacja miała charakter całkowicie współczesny, ale nawiązywała do tematu przewodniego. W przedstawieniu zagrali: uczennice klas II gimnazjum: Weronika Bączek i Laura Stolarczyk, klasy I gimnazjum - Paulina Oczoś, uczeń klasy III - Oskar Formella oraz nauczycielka j. polskiego i koordynatorka programu Comenius w naszej szkole Elżbieta Malec. Wypadliśmy znakomicie!

Wszystkie przedstawienia innych krajów były bardzo ciekawe, pełne inwencji, tańca, piosenek. Nieszablonowe przedstawienia spotkały się z gorącym przyjęciem uczestników spotkania i całej społeczności Gimnazjum św. Urszuli. Nasi uczniowie mieszkali w domach uczennic szkoły -swych rówieśniczek z Niemiec, dzięki czemu mogli poznać obyczaje i gościnność Bawarczyków.

To było kolejne bardzo udane spotkanie projektowe programu Comenius.

sobota, 12 kwietnia 2014

IV spotkanie projektowe Comenius w Polsce

Nasza szkoła – Zespół Szkół nr 7 w Gdyni była gospodarzem czwartego spotkania projektowego uczestników programu Comenius. Tematem przewodnim wizyty jest „Szkoła dawniej, dziś i w przyszłości".

We wtorek 22 października goście z sześciu krajów europejskich tj. Danii, Niemiec, Słowenii, Portugalii, Węgier i Włoch odwiedzili naszą szkołę. Po ceremonii powitania, udali się na obserwacje różnych lekcji. Następnie, wspólnie obejrzeli prezentację o historii naszej szkoły, wystawę starych szkolnych fotografii i razem ze wszystkimi uczestnikami spotkania ekspozycję różnych historyjek szkolnych z przeszłości naszych dziadków i rodziców. Po obiedzie, wraz z naszymi uczniami, goście pracowali nad porównywaniem systemów szkolnictwa w różnych państwach i zwiedzili szkołę oraz basen. Wspólna wycieczka po Gdyni i pobyt u polskich rodzin zakończyły ten pracowity dzień.

Dzień następny - 23.10.13 rozpoczął się wizytą w Centrum Nauki Experyment, gdzie nasi goście uczyli się w sposób doświadczalny i bawili jednocześnie. Po powrocie do szkoły uczniowie wszystkich krajów - z Polski również- zasiedli do pracy nad własną wizją szkoły w przyszłości. Dobrani w międzynarodowe pary tworzyli slajdy w programie Tagxedo, które dotyczyły pięciu obszarów: przyszłych relacji uczniów z nauczycielem, roli nowoczesnej technologii w nauczaniu, miejsca i sposobu zdobywania wiedzy, nowych przedmiotów nauczanych w przyszłości oraz wyglądu przyszłego ucznia. Młodzież jak zwykle wykazała się ogromną pomysłowością i twórczym podejściem do zagadnień, a sama praca nad zadaniem była źródłem radości, wymiany poglądów i kreatywnego wysiłku. Potem fantastyczna zabawa na wspólnej dyskotece i wieczorem - druga wizyta u polskich rodzin.

W czwartek 24.10.13 odbyła się całodniowa wycieczka autokarowa do Sopotu, Oliwy i Gdańska, dzięki której goście poznali najpiękniejsze i najciekawsze miejsca Trójmiasta. Przewodnikiem w języku angielskim była nauczycielka historii z naszej szkoły - pani Magdalena Zmorzyńska. Wycieczka była także okazją do międzynarodowej integracji i rozmów w języku angielskim- brało w niej udział również 6 uczniów naszej szkoły. Wieczorem w hotelu Neptun odbyło się uroczyste zamknięcie spotkania projektowego, rozdanie certyfikatów uczestnikom połączone z dobrą zabawą.

Dnia 25.10.13 poszczególne delegacje już wyjeżdżały do swoich krajów.

Spotkanie projektowe Comenius "Szkoła dawniej i dziś" w naszej szkole w dniach 21- 25,01.13 to był wspaniały czas twórczej i owocnej pracy, czas nawiązania przyjaźni i poznania przez gości naszej placówki, Gdyni, pięknych miejsc, zabytków miast sąsiadujących, naszej kultury i obyczajów. Towarzyszyły mu radość i entuzjazm, świetna atmosfera oraz podziw zagranicznych uczniów i nauczycieli dla naszej szkoły oraz dla rodziców goszczących zagranicznych uczniów dla naszej gościnności. Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do sukcesu tego międzynarodowego spotkania i promocji szkoły oraz Gdyni zagranicą!

E.Malec i M. Jankowska - koordynatorki programu Comenius w ZS 7 w Gdyni

czwartek, 10 kwietnia 2014

Oferta edukacyjna dla klas I Gimnazjum nr 8

Klasa matematyczno-informatyczna

Bazę klasy o rozszerzeniu matematyczno-informatycznym stanowi program mający na celu poszerzenie umiejętności uczniów głównie o zadania konkursowe. Przy zwiększonej ilości godzin matematyki i informatyki w tej klasie gimnazjaliści poznają nie tylko zagadnienia zawarte w podstawie programowej, ale również podejmą się rozwiązywania zadań nietypowych i problemowych. Celem głównym programu jest zdobycie przez uczniów wiedzy i umiejętności, które pozwoliłyby osiągnąć standardy wymagań egzaminacyjnych w części matematyczno-przyrodniczej egzaminu gimnazjalnego oraz umożliwiłyby edukację matematyczną na kolejnym etapie kształcenia w dowolnie wybranej szkole. Uczniowie powinni też umieć wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce w życiu codziennym. Wprowadzenie dodatkowych elementów wiedzy pozwoli uczniom nie tylko lepiej przygotować się do różnego rodzaju konkursów, ale przede wszystkim zajmować się matematyką z przekonaniem i przyjemnością.

Klasa językowa

Priorytetem programu klasy językowej jest rozwinięcie w uczniach umiejętności komunikacyjnych z wykorzystaniem języków obcych, tj. angielskiego i niemieckiego. Treści prezentowane na lekcjach wspomnianych wyżej przedmiotów pozwolą uczniom z powodzeniem wykorzystywać zdobyte umiejętności w praktyce, np. poprzez komunikowanie się z uczniami innych krajów w ramach projektu Comenius. Rozszerzenie programu języka angielskiego o zagadnienia kultury i krajoznawstwa państw anglojęzycznych ma na celu uatrakcyjnienie zajęć, zaś nacisk na rozwój umiejętności komunikacji zarówno w języku angielskim jak i niemieckim ukazanie uczniom celowości nauki języka obcego.

Klasa rekreacyjno-turystyczna

Innowacyjność klasy polega na skorelowaniu treści nauczania, zwłaszcza geografii i historii z treściami z zakresu turystyki realizowanymi podczas wycieczek turystycznych. Udział młodzieży w zajęciach terenowych (organizacja wyjazdów, wycieczki z uczniem w roli przewodnika) ma służyć nauce przez własną aktywność, wyzwoleniu emocji sprzyjających trwałemu zapamiętywaniu i wzmacnianiu więzi pomiędzy uczniami. Przebywanie w terenie sprzyja też zwróceniu uwagi na problemy środowiska naturalnego. W ramach zajęć uczeń realizować będzie przedmioty poszerzające wiedzę z zakresu biologii i przyrody naszego regionu oraz umiejętności w różnych dyscyplinach sportowych. Uczniowie będą mogli brać udział w różnorodnych formach aktywności fizycznej takich jak na przykład: pływanie, nordic – walking, turystyka piesza oraz zespołowe gry sportowe.

niedziela, 3 listopada 2013

Comenius - spotkanie projektowe we Włoszech

Wywiad przeprowadzony przez Elżbietę Malec – koordynatorkę programu Comenius z pięciorgiem uczniów gimnazjum z Zespołu Szkół nr 7 w Gdyni - uczestnikami III spotkania projektowego we Włoszech w dniach 13 – 17.05.2013 pt. „Team Spirit” dotyczącego sportu.

E.M. : Jakie są Wasze wrażenia, opinie dotyczące konkurencji sportowych i biegu na orientację? Jakie emocje przeżywaliście? Jak układała się współpraca w Waszych międzynarodowych zespołach?

Dorota Olszowa: Zajęcia sportowe na pięknym stadionie w małej miejscowości Chiuro były świetne. Dostaliśmy kolorowe koszulki, stworzyliśmy pięć międzynarodowych zespołów. Emocje były wielkie, ponieważ cały czas rywalizowaliśmy między sobą. Dobrze się dogadywaliśmy, mogliśmy wykorzystywać swe umiejętności porozumiewania się w języku angielskim, zresztą było to możliwe na każdym kroku.

Marta Szermelek: Bardzo podobały mi się konkurencje sportowe. Każdy z nas mógł wykazać się w dyscyplinie, w której jest dobry. Nasza drużyna okazała się bardzo zgrana. Staraliśmy się, żeby wszyscy brali czynny udział w zawodach. Najbardziej podobała mi się gra w siatkówkę. Bardzo sympatyczny włoski nauczyciel prowadzący zawody wspaniale zagrzewał nas do walki. Wszyscy myśleli, że drużyna pomarańczowa wygra, ale gdy zostały ogłoszone wyniki, okazało się, że to właśnie mój zespół zajął pierwsze miejsce. Byliśmy bardzo szczęśliwi z tego powodu, ponieważ pomarańczowi mieli bardzo zgrany i silny skład.

Nadia Basińska: Konkurencje sportowe były ciekawe. Każdy miał okazję wykazać się w co najmniej jednej z nich. Szczególnie podobał mi się rzut vortexem – mało znanym u nas. Czułam ducha rywalizacji podobnie jak inni.

Sebastian Cierluk: Bieg na orientację w Alpach, na wysoko położonych terenach leśnych był przyjemny, choć pogoda niezbyt dopisała. Dowiedzieliśmy się, jak korzystać z kompasu i innych przyrządów do nawigacji.

E.M.: Jaka jest Wasza opinia o włoskiej szkole, lekcjach, uczniach, nauczycielach. Co szczególnie się Wam podobało? Co przenieślibyście do naszej szkoły?

Rafał Spaleniak: Na początku byłem zdziwiony, bo myślałem, że włoska szkoła będzie bardziej nowoczesna, sam budynek oraz jego wnętrze okazały się stare, zabytkowe, trochę zniszczone, ale w każdej sali są tablice interaktywne. Lekcje, które mieliśmy okazję obserwować, były naprawdę ciekawe, np. na technologii uczniowie uczą się o budowie maszyn. We Włoszech lekcje trwają 60 minut, u nas 45 minut. Włosi nie mają przerw lub są bardzo krótkie - u nas dłuższe, wolę te nasze. Wszystkie zajęcia kończą się każdego dnia o 13.00.

Marta Szermelek: Przed naszym wyjazdem przeglądałam zdjęcia, które znajdowały się na stronie internetowej włoskiej szkoły. Myślałam, że szkoła jest o wiele większa od naszej, a po przyjeździe okazała się mniejsza, ale bardzo przytulna. Nauczyciele są tam bardzo zżyci z uczniami, bardziej niż w naszej szkole. Uczniowie wygłupiają się ze swoimi wychowawcami. Wszyscy są bardzo uprzejmi. Do naszej szkoły przeniosłabym panującą tam atmosferę. Dorota Olszowa: U nich w szkole panuje atmosfera domowa, nauczyciele ze swoimi podopiecznymi rozmawiają jak z rodziną, co bardzo mi się spodobało. Jeśli jednak chodzi o budynek, nasza szkoła wypada lepiej.

Marta Szermelek: Mnie najbardziej spodobała mi się lekcja muzyki. Młodzież grała na fletach i śpiewała. Zaprosiła nas do wspólnego śpiewania hymnu Włoch. Wcześniej zaprezentowałam im jedną z polskich piosenek oraz znany utwór włoskiego wokalisty. Wszyscy byli zachwyceni i gratulowali mi, może też dlatego, że śpiewałam po włosku.

Nadia Basińska: Byłam na lekcji włoskiego, który jest bardzo trudnym językiem. Cieszyła mnie otwartość nauczycieli, którzy chcieli, abyśmy również angażowali się w lekcje. Odwiedziłam także zajęcia artystyczne, czyli naszą plastykę. Tu uczniowie mają szansę na rozwijanie własnej twórczości. Robiliśmy weneckie maski z gliny na specjalnych formach. Chętnie wykonałabym takie u nas. Nasza szkoła za to jest większa i nowocześniejsza, mimo że nie posiadamy tylu tablic interaktywnych. Mamy większe możliwości w kwestii sprzętu czy dostępu do Internetu. Ze względu na to, że jestem mocno związana z muzyką, bardzo podobało mi się, że każdy włoski uczeń umiał grać na jakimś instrumencie np. na flecie bocznym, perkusji, skrzypcach, gitarze, basie itd. Było to dla mnie miłym zaskoczeniem. Podobał mi się koncert orkiestry złożonej z uczniów.

Dorota Olszowa: Tak, rzeczywiście. Kiedy przyjechaliśmy, dzieci z tamtej szkoły zabrały nas, żeby pokazać nam jej wnętrze. Akurat odbywały się zajęcia pozalekcyjne. W każdej z sal dziecko uczyło się grać na jakimś instrumencie. Mogliśmy posłuchać każdego z nich i zobaczyć, jak ogromny mają talent.

E.M.: Jakie nowe doświadczenia dała Wam wizyta we włoskiej rodzinie? Co ciekawego zauważyliście? Jakie obyczaje tu panują? Czym różni się od polskiej rodziny? Jak byliście przyjęci?

Sebastian Cierluk: Włoska rodzina przyjęła mnie serdecznie, było bardzo przytulnie, czułem się jak w domu. Opowiadaliśmy sobie po angielsku różne historie, syn i córka gospodyni pokazywali sztuczki. We Włoszech je się bardzo dużo, na kolacje podaje się dwa pełne dania - to mnie zdziwiło, bo w Polsce mamy zupę i jedno danie główne, a tam dodatkowo są różne przekąski i ciasta, do każdego posiłku jest chleb. Z chęcią powróciłbym do tej rodziny.

Marta Szermelek: Włoska rodzina, u której jadłam obiadokolacje, była wspaniała. Byłam tam wraz z Niemką - Isabelle. Wszyscy członkowie rodziny traktowali nas jakbyśmy były częścią ich rodziny. Posiłki były bardzo obfite i wyśmienite. Chciałam spróbować wszystkiego, ale nie zawsze starczało mi miejsca w żołądku. Po posiłkach graliśmy w różne gry i śpiewaliśmy piosenki w różnych językach. Próbowałam nauczyć Włochów polskiej piosenki i nawet dobrze im szło jak na nasz trudny język. Bardzo podobał mi się fakt, że wszyscy jedzą tam razem o wyznaczonej porze i mają czas, żeby ze sobą porozmawiać, czego brakuje u nas.

Nadia Basińska: Potwierdzam. Włosi są otwarci i gościnni. Głównie zauważyłam, że panuje u nich zasada "Od Włocha nie można wyjść głodnym". Jedzą bardzo dużo i często, a mimo to są szczupli. Byliśmy razem z uczniem z innego kraju, co pozwoliło na szkolenie języka angielskiego, jak i wspólne poznawanie rodziny.

Dorota Olszowa: Rzeczywiście dopiero podczas wizyty u włoskiej rodziny zauważyłam, jak dużo Włosi jedzą; nie tylko ja, ale i moi koledzy byli w szoku, ponieważ, gdy myśleliśmy, że kolacja już jest skończona, dla Włochów to był dopiero początek. Są niezwykle gościnni i bardzo przejmują się tym, co inni sobie o nich pomyślą.

Rafał Spaleniak: Mnie włoska kuchnia bardzo przypadła do gustu i nie miałem problemu ze zjadaniem ogromnej ilości dań. Najbardziej podobał mi się kontakt Włochów z rodziną. Jedzą wszyscy razem, rozmawiając tak, jakby czas nie grał roli. W Polsce często ludzie nie mają czasu, wracają o różnych porach do domu i nie czekają z posiłkiem na resztę członków rodziny. W Polsce obiad rodzinny jest z reguły w weekend czy z jakieś okazji. We Włoszech każdy posiłek odbywał się w pełnym składzie rodziny, to bardzo zbliża. Szkoda, że u nas tak nie jest na co dzień.

E.M.: Jak oceniacie kompetencje językowe uczestników spotkania? Jak oceniacie własne kompetencje w j. angielskim? Marta Szermelek: Gdy przyjechaliśmy do Włoch, okazało się, że jesteśmy najstarsi, niedługo kończymy III klasę gimnazjum (poza Sebastianem, który jest o rok młodszy). Według mnie osoby, które tam były, dobrze posługiwały się językiem angielskim. My też bardzo dobrze sobie radziliśmy.

Rafał Spaleniak: Bariera językowa między uczestnikami jednak na pewno istniała. Najgorszy był początek, wszyscy szybko przedstawiali się i uciekali do swoich znajomych z kraju. Na przestrzeni kilku dni to się zmieniło, ludzie nabierali pewności siebie i powoli zaczynali rozmawiać. Nie ma co się dziwić, że byli wstydliwi, w końcu większość była młodsza od nas, mieli zaledwie po 13 lat, więc różnica jest spora. W ostatni dzień kontakt się polepszył i uczniowie ze wszystkich krajów rozmawiali ze sobą swobodniej. Szkoda, że dopiero wtedy, gdy wszyscy się już pakowali. Co do moich kompetencji, raczej nie miałem problemu z dogadaniem się z innymi.

Nadia Basińska: Uważam, że my Polacy we Włoszech okazaliśmy się osobami najlepiej rozmawiającymi po angielsku. Osobiście większość czasu spędziłam z Niemkami i znalazłyśmy ze sobą wiele wspólnych tematów. Przy okazji mogłam podszkolić się z niemieckiego. Nie miałyśmy większych problemów z rozmową.

Dorota Olszowa: Dobrze komunikowaliśmy się z osobami z Niemiec, Portugalii i Słowenii, to z nimi najbardziej się zaprzyjaźniliśmy i mamy kontakt do teraz.

E.M. : Co dał Wam udział w projekcie Comenius i wyjeździe do Włoch na spotkanie projektowe dotyczące sportu?

Marta Szermelek: Udział w projekcie dał mi bardzo dużo. Po pierwsze pozwolił mi poznać zwyczaje panujące we włoskich rodzinach. Po drugie mogłam zobaczyć, jak to jest uczyć się w szkole za granicą, co zawsze chciałam wiedzieć. Pozwolił mi sprawdzić poziom znajomości języka angielskiego w praktyce i poznać wiele wspaniałych ludzi z różnych krajów Europy. Zaprzyjaźniłam się z Giorgią, która jest w moim wieku oraz z jedną z dziewczyn z Portugalii. Obie zaprosiły mnie do siebie, co bardzo mnie zdziwiło. Ja również zaprosiłam je do siebie. W tym roku prawdopodobnie Giorgia przyjedzie do mnie na wakacje!

Dorota Olszowa: Udział w tym projekcie na pewno pomógł mi w lepszym komunikowaniu się w języku angielskim, co wydaje mi się bardzo ważne. Następną najfantastyczniejszą rzeczą jest zobaczenie kolejnego zakątka świata. Codziennie budziłam się i z okna widziałam piękne Alpy - jest to wspaniały widok, a także wspaniałe uczucie. Nawet smakowanie nowych potraw, co wydaje się błahostką, jest czymś nowym. Kolejną sprawą jest poznanie cudownych ludzi, z którymi mam zamiar cały czas utrzymywać kontakt.

Rafał Spaleniak: Udział w projekcie przede wszystkim dał mi szansę wyjechania za granicę po raz pierwszy w moim życiu. Było to naprawdę niesamowite przeżycie, bo jeszcze nigdy tak daleko nie podróżowałem. Mogłem też się sprawdzić, jak to jest u mnie z porozumiewaniem się w obcym języku na co dzień. Po studiach planuję mieszkać za granicą, więc to było dla mnie testem, czy codziennie mógłbym rozmawiać w języku angielskim. Dałbym radę!

Sebastian Cierluk: Na pewno poprawił się mój poziom znajomości j. angielskiego, co mnie bardzo uszczęśliwia. Ważny jest dla mnie sport, wiem już, co w atletyce potrafię, a czego nie, w czym jestem w dobry, a nad czym muszę jeszcze popracować . Spotkałem wielu nowych przyjaciół nie tylko wśród młodzieży, ale także zaprzyjaźniłem się z niektórymi opiekunami z innych krajów .

Nadia Basińska: Dla mnie wyjazd był bardzo korzystny, dał mi szansę na poznanie innych narodowości, podszkolenie języka, poznanie Włoch od innej strony – szkoły, rodziny, przyrody i kultury. Zyskałam nowe kontakty międzynarodowe i miło spędziłam czas. Warto było brać udział w programie!

E.M.: Na koniec naszej rozmowy: co jeszcze nasuwa się Wam na temat wyjazdu i projektu? Jakie są Wasze wrażenia, opinie, wnioski?

Marta Szermelek: Bardzo podobał mi się wyjazd do Włoch. Miło wspominam chwile tam spędzone. Przede wszystkim najbardziej podobały mi się wieczory spędzone u rodzin. Dzięki temu mogłyśmy lepiej poznać się i wymienić kontaktami z koleżankami- Włoszką i Portugalką. Wspomnienia z wyjazdu na zawsze zostaną w mojej głowie. Mam nadzieję, że nie stracę kontaktu ze wszystkimi osobami, które tam poznałam.

Dorota Olszowa: Dzięki temu wyjazdowi zyskałam niesamowite przeżycia. Starałam się czerpać jak najwięcej z każdej chwili mimo bardzo napiętego planu. Myślę, że takie wyjazdy są doskonałe do nabrania nowych doświadczeń.

Rafał Spaleniak: Moja opinia o Włoszech jest bardzo pozytywna, kraj i ludzie spodobali mi się i chciałbym tam wrócić. Zajęcia projektowe Comenius dotyczące sportu były ciekawie przygotowane, organizacja przez gospodarzy również nie zawiodła, więc wyjazd był udany.

Sebastian Cierluk: Było bardzo fajnie. Nie tylko z powodu ciekawego programu, ale przede wszystkim dlatego, że poznałem miłych ludzi. Widzieliśmy wysokie południowe Alpy. Widok gór z rana jest piękny i od razu napełnia człowieka górskie powietrze i szczęście!

Nadia Basińska: Włochy są zdecydowanie innym krajem niż nasz. Znajdzie się wiele różnic jak i podobieństw. Włosi są bardzo głośni, a język włoski brzmi jakby ciągle się kłócili, ale to mili, najbardziej gościnni ludzie, jakich znam! >/p>

Comenius w Zespole Szkół nr 7

Zespół Szkół nr 7 w Gdyni przy ulicy Stawnej na Witominie od początku bieżącego roku szkolnego bierze udział w realizacji programu Comenius. pt.”Europejska Młodzież. Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość”. Wspólnie z sześcioma szkołami z krajów partnerskich Niemiec, Danii, Węgier, Portugalii, Włoch oraz Słowenii przygotowane zostało trzecie spotkanie projektowe pt. „Spirit Team” mające na celu wywołanie w uczestnikach poczucia przynależności do europejskiej wspólnoty poprzez sport. Spotkanie odbyło się w dniach 13 – 17 maja 2013 r. w szkole w Ponte In Valtellina – niewielkiej miejscowości w Lombardii we Włoszech.

ZS 7 reprezentowało pięcioro uczniów gimnazjum: Nadia Basińska, Dorota Olszowa, Marta Szermelek, Sebastian Cierluk i Rafał Spaleniak. Wzięli oni udział w zawodach sportowych w dobranych losowo międzynarodowych drużynach. Wszyscy uczestnicy startowali w różnych dyscyplinach lekkoatletycznych i grach zespołowych oraz brali udział w biegu na orientację w Alpach. Rywalizacja sportowa dała wspólny cel – osiągnięcie dla swojej drużyny jak najwięcej punktów, jej efektem była integracja uczniów z różnych krajów i zwiększenie kompetencji językowych w j. angielskim. Uczniom towarzyszyły koordynatorki programu Comenius w ZS 7 – Elżbieta Malec i Małgorzata Bergau – Jankowska oraz nauczycielka wychowania fizycznego – Monika Jarząb.

Spotkanie okazało się bardzo udane, pozwoliło po raz kolejny na zacieśnienie współpracy między szkołami partnerskimi, nawiązanie nowych przyjaźni i promowanie zagranicą naszego pięknego miasta – Gdyni.