niedziela, 23 października 2016

KOŁO FOTOGRAFICZNE PLENER FOTOGRAFICZNY – GDYNIA ORŁOWO


Niestraszne im zimno i wczesna pora! Potrafili poświęcić wolną sobotę, aby móc zrobić kolejny krok i piąć się po szczeblach drabiny opartej o wysoki drapacz chmur zwany FOTOGRAFIĄ. Dzisiaj ludzi, którzy pomimo przeciwności i trudnych warunków zwie się potocznie „fajterami” – i tak chyba śmiało można nazwać grupę uczniów Gimnazjum nr 8 i p. Martę Żulińską-Ziębę, ich opiekunkę. Gotowość, z jaką rankiem 15 października stawili się, by wspólnie się uczyć, próbować, utrwalać świat na matrycy swoich aparatów, zasługuje na kiwnięcie z uznaniem głową i szczerą pochwałę.
Wspólnie udaliśmy się do Orłowa, gdzie targani lodowatym wiatrem fotografowaliśmy plażę w jesiennej odsłonie, ćwiczyliśmy robienie zdjęć z wykorzystaniem perspektywy, uwieczniając molo; udało nam się nawet wdrapać na klif, by zahaczyć o obowiązkową w tych okolicznościach fotografię krajobrazową.
Owocem tych kilku wspólnie spędzonych godzin jest bogactwo materiału fotograficznego, który teraz zostanie poddany ścisłej selekcji. Następnym krokiem będzie przygotowanie prac i zaprezentowanie ich na wystawie, by mogły cieszyć oczy miłośników fotografii i nie tylko.

Tekst i zdjęcia
Marta Żulińska-Zięba

Galeria zdjęć

sobota, 24 września 2016

Międzypokoleniowe soboty

Dnia 24 września 2016 r. w ramach zajęć z projektu „Międzypokoleniowe soboty” miło spędziliśmy kilka godzin w Adventure Parku. Przybyli rodzice wraz z dziećmi wzięli udział w grze terenowej. Punkty zadaniowe wzbudziły wiele emocji, zwłaszcza przejście przez ciemny tunel z przeszkodami. Korzystając z pięknej pogody grę zakończyliśmy pieczeniem kiełbasek w ognisku.
Serdecznie dziękujemy p. Magdzie Jarząb, pracownikowi Parku, która grę prowadziła oraz Kierownictwu Parku za wyrażenie zgody na skorzystanie
z obiektu.

Na kolejne zajęcia zapraszamy dzieci, rodziców i dziadków w październiku (Muzyka na nie-poważnie), listopadzie (Eksperymenty są super) i grudniu (Rajd Św. Mikołaja).

Małgorzata Brochocka, Monika Jarząb, Anna Wicek


Galeria zdjęć

niedziela, 24 maja 2015

Erasmus+ Spotkanie projektowe w Bułgarii - wywiad z uczestnikami wyjazdu

Elżbieta Malec: Co ważnego, istotnego dał Wam udział w projekcie Erasmus+ - w wyjeździe do Bułgarii na spotkanie projektowe pt. „Europejski wymiar sportu”?

Jennifer Fois: Dzięki projektowi Erasmus+ poznałam nowych ludzi, z którymi się zaprzyjaźniłam.

Laura Stolarczyk: Wyjazd z pewnością był dla mnie niesamowitym przeżyciem, które na długo pozostanie w mojej pamięci. W związku z tym, że jedynym sposobem porozumiewania się był język angielski, podszkoliłam się i nabrałam lekkości mówienia w tym języku. Dowiedziałam się, jak żyją bułgarskie rodziny i poznałam nowe tradycje i zwyczaje.

Emilia Stolc: Dzięki wyjazdowi do Bułgarii mogłam poszerzyć swoje umiejętności mówienia i rozumienia j. angielskiego. Spotkanie projektowe – to także wyjazd zagranicę i możliwość poznania nowych miejsc. Mieszkaliśmy w Pleven - mieście o ciekawej historii. Położone jest na północy kraju, znane jest przede wszystkim ze zwycięskiej bitwy z Turkami. Odwiedziliśmy Panoramę podobną do naszej Racławickiej we Wrocławiu i mauzoleum żołnierzy. Zwiedziliśmy także leżącą niedaleko dawną stolicę Bułgarii –Wielkie Tyrnowo malowniczo położone w zakolach rzeki Jantry o ciekawej architekturze domów zbudowanych na skałach i z pięknym kamiennym zamkiem.

Zuzia Grądzka: Wyjazd dał mi bardzo wiele. Mogłam spotkać ciekawych i wspaniałych ludzi z kilku krajów europejskich i Turcji. Spotkanie projektowe pozwoliło mi również inaczej spojrzeć na sport. Doceniłam jego wagę i znaczenie. W tym szczególnym tygodniu mogłam zobaczyć, jak bułgarska młodzież ze sportowej szkoły ciężko i z samozaparciem trenuje na co dzień. Mogłam także sama „spróbować” wielu dyscyplin, takich jak karate, akrobatyka, lekkoatletyka czy rugby. No i pierwszy raz w życiu leciałam samolotem – niezwykłe emocje!

Elżbieta Malec: Jakie są Wasze wrażenia, opinie dotyczące aktywności i konkurencji sportowych, wspólnych treningów? Jakie emocje przeżywaliście? Jak układała się współpraca w Waszych międzynarodowych zespołach?

Laura: Według mnie sport łączy ludzi. Tak naprawdę dopiero podczas rozgrywek sportowych zaprzyjaźniliśmy się z uczniami z innych krajów. W trakcie gier zespołowych siatkówki i rugby byliśmy wręcz zmuszeni do współpracy, aby dany zespół złożony z przedstawicieli różnych krajów wypadł jak najlepiej. Na treningu karate bułgarscy uczniowie uczyli każdego z nas osobiście. Zostaliśmy połączeni w pary. Co prawda nie umieli zbyt dobrze tłumaczyć reguł karate po angielsku, ale rozumieliśmy się bez słów i świetnie się bawiliśmy. Moją ulubioną częścią zajęć sportowych były zawody lekkoatletyczne. Sama trenuję biegi średniodystansowe i z radością porównałam sposób pracy bułgarskich rówieśników w tej dyscyplinie.

Emilia: Mnie także bardzo podobały się różne konkurencje sportowe, które zostały dla nas zorganizowane. Mogliśmy uczestniczyć w prawdziwym treningu karate, poznaliśmy różne chwyty, a także zobaczyliśmy pokaz umiejętności bułgarskich zawodników w tej dyscyplinie. Podziwialiśmy także pokazy akrobatyczne. Potem my mogliśmy pokazać swoje możliwości oraz poskakać na trampolinach. Codziennie braliśmy udział w treningach siatkówki dziewcząt, które gościły nas w swoich domach. To prawdziwe mistrzynie, wygrywają wiele zawodów.

Zuzia: Na każdym treningu towarzyszyło nam wiele emocji. Była to ekscytacja, ciekawość i chęć poznania danej dyscypliny. Mogliśmy się nauczyć wielu nowych umiejętności sportowych Każdy z nas mógł poczuć się jak prawdziwy sportowiec .W naszych międzynarodowych grupach współpraca była naprawdę świetna. Każdy dawał z siebie jak najwięcej i nie było takiej osoby, która nie ćwiczyłaby na pełnych obrotach.

Elżbieta Malec: Jaka jest Wasza opinia na temat prezentowanych tańców z 7 krajów i wspólnej nauki różnych tańców? Jak podobał się Wam występ bułgarskiego zespołu ludowego?

Jennifer: Dzień, w którym prezentowaliśmy tańce, był wyjątkowy, każda delegacja zatańczyła swój taniec, po czym uczyliśmy się go wszyscy razem, było więc wesoło.

Laura: Każdy prezentowany taniec miał swój urok i był świetnie przedstawiony. Dużo frajdy sprawiła mi nauka tańców ludowych, a szczególnie tureckiego. Po prezentacjach tańców przygotowanych przez 6 krajów obejrzeliśmy występ bułgarskiego zespołu ludowego. Zachwyciła nas energia tancerzy i ich niesamowite umiejętności. Byłam pod wrażeniem!

Emilia: Układy taneczne prezentowane przez różne kraje były inne. Pojawiły się tańce ludowe, jak i nowoczesne. Po każdym z występów mogliśmy wejść na scenę spróbować nauczyć się zaprezentowanych kroków. Najtrudniejszym tańcem okazała się bułgarska hora. Kroki były dość skomplikowane, lecz na pożegnalnej kolacji wszyscy z wielkim entuzjazmem już potrafili ją zatańczyć.

Elżbieta Malec: Które zajęcia lekcyjne i prezentacje projektowe były dla Was szczególnie interesujące?

Jennifer: Najbardziej podobały mi się wspólne treningi, ponieważ mieliśmy okazję, żeby się zgrać i pokazać, co umiemy. Bardzo ciekawą częścią pierwszego dnia były też prezentacje o wybitnych sportowcach. Każdy kraj przedstawił swych najsłynniejszych przedstawicieli różnych dyscyplin.

Laura: Mnie podobała się lekcja bułgarskiego, choć nauczenie się innych liter - cyrylicy było trudne. Jednak okazało się, że język bułgarski nie różni się aż tak bardzo od polskiego. Podstawowe słówka szybko wpadały w ucho i nie były trudne w wymowie!

Zuzia: Mnie także najbardziej podobała się nauka języka bułgarskiego. Była ona bardzo dobrze zorganizowana i do dzisiaj pamiętam parę bułgarskich słów.

Emilia: Najbardziej zapadła mi w pamięć nauka wspólnego robienia martynic. Martynica to bułgarska nazwa święta odejścia zimy i nadejścia wiosny. Martynice to także tradycyjne bransoletki, plecionki, laleczki lub wisiorki zrobione z czerwonej i białej włóczki. Nazwa pochodzi od bułgarskiej nazwy marca - „mart”. Bułgarzy obdarowują się nimi w dniu pierwszego marca czyli z nadejściem wiosny. Wiesza się je na drzewach i wypowiada życzenie. Gdy zobaczy się bociana, martynicę można zdjąć z gałęzi i włożyć pod kamień – wtedy życzenie się spełni. Podoba mi się ten zwyczaj, uważam, że jest bardzo oryginalny. W parkach, na ulicach widzieliśmy wiele drzew, krzewów obwieszonych tymi ozdobami – ten zwyczaj jest żywy!

Zuzia: Poznaliśmy też interesującą bułgarską legendę związaną z martynicami. Baba Marta jest imieniem staruszki słynącej ze złośliwości, a gdy ludzie obdarowują się martenicami, wtedy ona cieszy się i pozwala zimie na odejście. „Baba Marta” przyszła do nas na lekcję i dała nam właśnie takie malutkie, wiosenne prezenty! Ja sama na zajęciach zrobiłam bransoletkę z czerwono-białych nici, przywiozłam ją do domu. Jest świetną pamiątką - zawsze będzie mi się kojarzyła z wyjazdem do Bułgarii.

Elżbieta Malec: W czasie wyjazdu mieszkałyście u rodzin bułgarskich ze swoimi rówieśniczkami - uczennicami szkoły sportowej. Jakie nowe doświadczenia dała Wam ta wizyta? Jacy są Bułgarzy?

Laura: Według mnie Bułgarzy znacznie różnią się od nas. Są „wyluzowani” i bardzo śmiali. Mimo, że ich angielski nie jest na wysokim poziomie, próbowali się z nami porozumieć i udawało im się to! Mowa ciała, gesty, uśmiech i słowiański język bułgarski okazywały się pomocne! To ludzie o bardzo pozytywnym nastawieniu do życia. Ciekawym, odmiennym od naszego zwyczajem jest potakiwanie na znak zaprzeczania. W tym kraju kiwanie głową oznacza „nie”, a kręcenie głową na boki – oznacza „tak”. Z tego powodu trzeba było bardzo uważać, by nie stwarzać nieporozumień!

Emilia: Rodzina, do której trafiłam, okazała się bardzo sympatyczna. Codziennie jedliśmy tradycyjne bułgarskie potrawy, np. bułgarski chłodnik- tarator - pyszny! – podobny w smaku do naszego chłodnika.

Zuzia: Byłam przywitana bardzo sympatycznie. Od razu po moim przyjeździe do Bułgarii poznałam całą rodzinę, która była bardzo ze sobą zżyta. Życie codzienne Bułgarów nie różni się od naszego. Jedno jest pewne, że są towarzyscy i nie spędzają czasu samotnie.

Jennifer: Ja zauważyłam, że w Bułgarii dzieci zawsze się bawią na dworze niezależnie od pogody, nie siedzą w domu przed komputerem i to mi się podoba.

Elżbieta Malec: Jakie relacje połączyły Was z zagranicznymi koleżankami i kolegami? Z którymi szczególnie? Czy podtrzymujecie teraz kontakty z nimi?

Jennifer: W przeciągu tych 5 dni zdążyłam się bardzo przywiązać do nowopoznanych rówieśników. Najbardziej polubiłam Finów, Bułgarów i Włochów, ponieważ od samego początku zaczęliśmy się razem trzymać i rozmawiać ze sobą. Po powrocie do naszych krajów utworzyliśmy własną konwersację na facebooku i do tej pory piszemy wszyscy do siebie, a nawet rozmawiamy przez Skype.

Laura: Mimo, że w Bułgarii byłam tylko 5 dni, czułam się, jakbym całe życie znała obcokrajowców, którzy przyjechali w ramach projektu do Bułgarii. Wcześniej miałam z nimi kontakt tylko przez różne portale społecznościowe. Szczególnie zaprzyjaźniłam się z rówieśnikami z Finlandii, no i oczywiście ze wspaniałymi Bułgarami. Myślę, że połączyła nas szczególna więź, gdyż mieliśmy takie same zainteresowania, a szczególnie sportem. Cały czas utrzymuję kontakt z niektórymi poprzez facebooka i Skype.

Emilia i Zuzia: My także najbardziej zaprzyjaźniłyśmy się z osobami z Finlandii oraz z Bułgarii. Podczas spotkania w Pleven popołudniami spotykaliśmy się razem. Wtedy dużo rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się. Chłopcy z Bułgarii okazali się fantastycznymi kolegami. Nawet w dniu wyjazdu z samego rana, chociaż wcale się tego nie spodziewałyśmy, przyjechali nas pożegnać i odprowadzili nas na dworzec kolejowy. Teraz wszyscy porozumiewamy się, rozmawiając często np. na facebooku. Mimo odległości utrzymujemy ze się sobą kontakty.

Elżbieta Malec: Jak oceniacie kompetencje językowe uczestników spotkania? Jak oceniacie własne kompetencje w j. angielskim?

Jennifer: Poziom znajomości języka angielskiego był różny. Nawet jeśli ktoś nie wiedział jak wypowiedzieć się, to nikt z tej osoby się nie śmiał, tylko jej pomagał. To mi się bardzo podobało. Tak naprawdę najważniejszy jest uśmiech i dobre chęci i wtedy można się porozumieć w każdym języku.

Laura: Bez problemu porozumiewałam się z rówieśnikami. Koledzy z Finlandii biegle potrafili się posługiwać językiem angielskim tak, jakby to był ich ojczysty język. Zauważyłam, że po powrocie z Bułgarii mój angielski z pewnością jest na wyższym poziomie. Wyjazd pozwolił mi przełamać barierę językową i po 5 dniach posługiwania się głównie angielskim zaczęłam nawet myśleć w tym języku.

Emilia: Dziewczyna, która mnie gościła, czasami miała problemy z dogadaniem się ze mną, ponieważ jej angielski był na trochę niższym poziomie, ale nie przeszkadzało nam to we wzajemnych relacjach.

Zuzia: Każdy z uczestników projektu rozmawiał po angielsku tak jak umiał. Nawet jeśli nie dało się danej osoby za pierwszym razem zrozumieć, tłumaczyliśmy sobie to bardziej obrazowo. Moje kompetencje językowe pewnie pozostawiają wiele do życzenia, ale mimo tego potrafiłam się z każdym dogadać, więc wydaje mi się, że mój angielski jest na dobrym poziomie. Będę się nadal uczyć, aby był jeszcze lepszy.

Elżbieta Malec: Na koniec: co jeszcze nasuwa się Wam na temat wyjazdu do Bułgarii? Jakie są Wasze wrażenia, uczucia, opinie, wnioski? Jennifer : Najbardziej wzruszyła mnie kolacja pożegnalna, ponieważ wtedy dotarło do mnie to, że wracam do szarej rzeczywistości, że możemy już się nie spotkać w takim samym gronie. Dlatego świetnie bawiliśmy się i korzystaliśmy z tych ostatnich wspólnych godzin bycia razem.

Laura: Ten wyjazd był niezwykłą przygodą i każdego zachęcam do brania udziału w wymianach. Niesamowite przeżycia, zawarcie międzynarodowych przyjaźni, poznanie kultury i zwyczajów życia codziennego, które nie jest możliwe podczas zwykłej, standardowej wycieczki turystycznej – to walory udziału w projekcie. Kolacja pożegnalna była magiczna, świetnie się bawiłam. Pod koniec wielkiego pożegnania każdy płakał i nie mógł uwierzyć, że to koniec tej przygody

Emilia: Jestem niezwykle szczęśliwa, że mogłam wziąć udział w tym projekcie. Bardzo podobało mi się sadzenie drzewek przed bułgarską szkołą. Odnoszę wrażenie, że zostawiliśmy po sobie ważną, żywą pamiątkę. Wspólne wycieczki i spotkania bardzo nas do siebie zbliżyły. Wszyscy się do siebie bardzo przywiązaliśmy, co było widoczne na pożegnalnej kolacji. Płakaliśmy bardzo długo i pomimo, że moi nowi przyjaciele są daleko ode mnie, ja wiem, że nigdy o nich nie zapomnę.

Zuzia: Ostatniego dnia naszego spotkania bardzo ciężko było nam się rozstać. Każdy płakał, a Bułgarzy naprawdę chcieli nas schować w szafie, żebyśmy tylko nie wyjeżdżali.

Elżbieta Malec: Co przekazałabyś swojemu rówieśnikowi z Polski jako przesłanie po powrocie z tego międzynarodowego spotkania? Jennifer : Na pewno warto angażować się w takie projekty, ponieważ to przede wszystkim szansa i motywacja do nauki języka. Warto też uwierzyć w siebie, w swoje możliwości.

Laura: Powiedziałabym, że warto brać udział w projektach. Nie ma co się bać, że język angielski może być przeszkodą, a wręcz przeciwnie - można go podszkolić i przełamać bariery. Poznanie rówieśników z innych krajów jest również wielką zaletą. Jeśli tylko w liceum dowiem się, że są organizowane takie projekty, od razu się zgłoszę, nie ma co czekać.

Emilia: Dzięki udziałowi w Programie Erasmus+ możesz zawrzeć niezwykłe znajomości międzynarodowe, które masz szansę utrzymywać. Zobaczysz różne piękne miejsca, poznasz tradycje innego kraju i choć trochę poznasz inny język – jak my - bułgarski. Przełamiesz też stereotypy o narodowościach!

Zuzia: Moim rówieśnikom przekazałabym, że warto kilka miesięcy solidnie popracować, bo nagrodą może być wspaniały wyjazd za granicę z projektem Erasmus+. Naprawdę warto!

wtorek, 14 kwietnia 2015

Erasmus+. Spotkanie projektowe w Bułgarii.

Zespół Szkół nr 7 w Gdyni przy ul. Stawnej od początku bieżącego roku szkolnego bierze udział w realizacji nowego edukacyjnego programu UE Erasmus +. Tytuł projektu to „Młodzi obywatele Europy - nasza przyszłość. Droga poznania, wzrastania i rozumienia”. Wspólnie z 6 szkołami partnerskimi przygotowało się do prezentacji drugiego zadania projektowego pt. „Europejski wymiar sportu”. Miejsce spotkania wszystkich uczestników ze szkół partnerskich z Bułgarii, Włoch, Chorwacji, Turcji, Rumunii i Finlandii i Polski to Szkoła Mistrzostwa Sportowego im Georgija Benkovskiego w Pleven w Bułgarii. Odbyło się ono w dniach 22- 28.03.2015 r.
Zespół Szkół nr 7 reprezentowały cztery uczennice gimnazjum: Zuzanna Grądzka, Emilia Stolc, Laura Stolarczyk i Jennifer Fois, które przedstawiły nowoczesny taniec pod kierunkiem nauczycielki ZS 7 Anny Boguckiej. Wszyscy uczestnicy wyjazdu brali udział w zawodach sportowych w różnych dyscyplinach, grach zespołowych i treningach prowadzonych przez wielu trenerów. Wicedyrektor ZS 7 Arkadiusz Skrzyński poprowadził mecz rugby dla międzynarodowych drużyn złożonych z uczniów 7 krajów, przy tej okazji rozsławiając Gdynię.
To był bardzo owocny wyjazd, również dlatego, że uczniowie i nauczyciele ze szkół partnerskich integrowali się między sobą i kształcili swe umiejętności komunikacji w języku angielskim. Wszyscy zyskali poczucie europejskiej wspólnoty dzięki uczciwemu współzawodnictwu i grze fair - play oraz poznali bogate dziedzictwo Bułgarii.
Erasmus+ Bułgaria

czwartek, 26 marca 2015

Fakultet turystyczny klas II i III

Zzwiedzanie Muzeum Miasta Gdyni przez uczniów fakultetu turystycznego kl. II i III w dniu 28.02 2015 r. - ostatni dzień stałej ekspozycji historii miasta + wystawa czasowa Kiliana + wystawa "modernizm gdyński".
Fakultet turystyczny

wtorek, 24 lutego 2015

ERASMUS+ w naszej szkole. Wywiad z uczestnikami spotkania projektowego w Polsce w XI 2014 r.

W roku szkolnym 2014/2015 nasza szkoła – Zespół Szkół nr 7 rozpoczął współpracę z sześcioma państwami w nowym, edukacyjnym, unijnym programie Erasmus+.

Tytuł wspólnego projektu to: "Young citizens of Europe - our future. The path of knowing, growing and understanding". Naszymi partnerami są: Bułgaria, Włochy, Chorwacja, Rumunia, Turcja i Finlandia.

W naszej szkole w dniach 17.11 - 23.11.2014 r. odbyło się pierwsze spotkanie projektowe poświęcone przede wszystkim edukacji. Przybyło do nas 15 nauczycieli i 18 dzieci. Uczniowie byli goszczeni w domach polskich rodzin z naszej szkoły, dzięki czemu mieli szanse na zawiązanie wzajemnych relacji oraz poznanie polskich obyczajów.

Nasi goście w szkole uczestniczyli w wielu lekcjach, w tym lekcji języka polskiego dla obcokrajowców przygotowanej przez panią Alicję Urbaniak. Trzech zagranicznych nauczycieli poprowadziło lekcje dla naszych uczniów - j. angielski - nauczyciele z Turcji i Chorwacji, muzykę - nauczyciel z Włoch.

Odwiedziliśmy z gośćmi InfoBox, Centrum Innowacyjne Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego, Centrum Nauki "Experyment", Akademię Morską oraz Muzeum Miasta Gdyni. Odbyliśmy wycieczkę do Gdańska pt. "Poznaj przeszłość, zdecyduj o przyszłości". Jej pierwszym punktem była wystawa w nowo otwartym Europejskim Centrum Solidarności, upamiętniającym wydarzenia, które doprowadziły do rozpadu komunizmu w Europie.Spacerowaliśmy także po Gdańsku, zwiedzając Bazylikę Mariacką i Główne Miasto.

Nasi uczniowie zawiązali nowe przyjaźnie, wiele dowiedzieli się o możliwościach dalszej edukacji w Trójmieście, a co najważniejsze - podszkolili swój język angielski i sprawdzili swe umiejętności lingwistyczne podczas kontaktów z zagranicznymi rówieśnikami.

Spytałam uczestników programu z naszej szkoły o opinie po pierwszym spotkaniu:

Weronika Bączek: Jakie są Wasze wrażenia po spotkaniu projektowym Erasmus +. które odbyło się ostatnio w naszej szkole?

Aleksandra Fiutowska.: To spotkanie było naprawdę super! Ludzie byli bardzo komunikatywni. Myślę też, że nasza szkoła bardzo zyskała na tym. W mini dyskoteki zaangażowali się wszyscy, a szczególnie gimnazjum i o to chyba nam chodziło, prawda? To spotkanie zjednoczyło nie tylko uczniów z programu, ale też uczniów naszej szkoły.

Dominika Chytrowska.: Moja opinia po spotkaniu projektowym Erasmus + jest taka, że bariera językowa pomiędzy krajami biorącymi udział w projekcie nie ma zupełnego znaczenia. Liczy się jaki ludzie mają charakter, a wszyscy uczestnicy byli świetni.

Paulina Oczoś.: Po spotkaniu projektowym Erasmus+ jestem nasycona pozytywnymi wrażeniami, byłam w miejscach, do których sama nie mogłabym się wybrać np. do Akademii Morskiej, czy Pomorskiego Parku Naukowo- Technologicznego. Każda chwila była cudowna i niezapomniana, a dzięki nauczycielom i przewodnikom zdołałam dowiedzieć się bardzo ciekawych rzeczy.

W.B.: Jak czuliście się wśród uczniów ze szkół partnerskich?

Weronika Bączek.: Wśród uczniów z innych szkół partnerskich czułam się bardzo dobrze, niemal jakbyśmy się znali już długo. Wiadomo, że na początku trzeba było zagadać, ale sprawnie nam to poszło. Szybko „zakolegowaliśmy” się z uczestnikami programu i spędzaliśmy wspólnie czas w świetnej atmosferze.

Anna Kopyto.: W towarzystwie zagranicznych uczniów czułam się swobodnie, szybko znaleźliśmy wspólne tematy, po ich wyjeździe nadal utrzymujemy kontakty. Dowiedziałam się, że pomimo dużej odległości dzielącej nasze kraje, nie różnimy się bardzo.

Dominika Ch.: Czułam się bardzo dobrze pomiędzy zagranicznymi rówieśnikami, ponieważ każdy był miły, a większość z nich również była otwarta na rozmowy.

Aleksandra F.: Wiadomo, na początku niepewnie, ale później wszystko się rozkręciło. To zdumiewające, jak szybko można się z kimś zaprzyjaźnić i poznać. Chyba to przez świadomość, że za kilka dni się żegnamy. To istny wyścig z czasem. Wszyscy pytają, czy to nie dziwnie tak z nimi „gadać”? Wcale! Ludzie z innych krajów są tacy sami jak my!

W. B.: Czy zawarliście jakieś przyjaźnie? Jakie płyną z nich korzyści?

Jennifer Fois.: Oczywiście! Najbardziej zaprzyjaźniłam się z Włochami i Finkami - dogadywaliśmy się jak brat z siostrą, oczywiście porozumiewaliśmy się z nimi w języku angielskim, co było dla nas ewidentna korzyścią i dowiedzieliśmy się bardzo dużo o krajach partnerskich.

Paulina O.: Zawarłam przyjaźnie i to z paroma osobami, które naprawdę były cudownymi i bardzo pozytywnymi ludźmi. Najbardziej polubiłam Chorwatów i Finki, ale z resztą uczniów również świetnie mi się rozmawiało.

Pamela Truszkowska.: Tak, zawarłam przyjaźń z dziewczyną z Turcji. Rozmawiamy przez Facebooka. Korzyści? Na pewno przełamanie bariery językowej.

Zuzanna Grądzka.: Oczywiście że zawarłam przyjaźnie. Korzyści jest na prawdę dużo. Mogę rozmawiać z ludźmi, z którymi już nie widzę się na co dzień. Szkolę swój angielski nieustannie.

Laura Stolarczyk.: Zaprzyjaźniliśmy się, nawet już planujemy, żeby się spotkać kolejny raz w wakacje! Dzięki tej przyjaźni piszemy ze sobą niemal codziennie i tym samym cały czas poprawiam mój język angielski.

W.B.: Czego ciekawego dowiedzieliście się o państwach biorących udział w programie?

Pamela T.: Od początku stawiałam na poznanie nowych ludzi. Rozmawiałam z naszymi gośćmi o ich życiu, co lubią, co robią w wolnym czasie. Okazało się, że mało rzeczy różni kraje europejskie, co jest bardzo ciekawe.

Weronika B.: Dowiedziałam się dużo o fińskiej kuchni. Jenna – Finka, która u mnie mieszkała, dużo powiedziała mi na temat świątecznych potraw w jej państwie. Na przykład w dniu Świąt Bożego Narodzenia, Finowie spożywają „riseporridge”. Jest to potrawa, którą każda rodzina przygotowuje inaczej. Jest to ich tradycja.

Laura S.: Dowiedziałam się o wielu zabawnych faktach o krajach, z którymi współpracujemy. Poznałam kulturę fińską, np. to, że w Finlandii popularnym daniem są potrawy z ... renifera.

Aleksandra F.: Najciekawszą rzeczą, jakiej się dowiedziałam, było to, że Finowie spędzają piątki w saunie. Helmi, uczennica z Finlandii, opowiadała mi o tych zwyczajach. Mnie wydawało się to dziwne, ale u nich jest to normalne. Wiele rzeczy, o których czytałam na Wikipedii, przygotowując prezentację właśnie o Finlandii, potwierdziło się. Razem z Helmi, śmiałyśmy się z tego.

Zuzanna G.: Nauczyłam się wielu rzeczy np. jakie są świąteczne tradycje w różnych krajach.

W.B.: Co dało wam spotkanie projektowe?

Pamela T.: Przede wszystkim dużo radości. Codzienne zajęcia odbywały się z uśmiechem na naszych twarzach . Erasmus + dał mi również możliwość poznania nowych osób. Największą rzeczą, którą zyskałam dzięki programowi to wspomnienia – one na zawsze utkwiły w naszej pamięci.

Jennifer F.: Dzięki temu spotkaniu udoskonaliłam swój język angielski oraz nauczyłam się pracy w grupie. Zyskałam wiele ciekawych wspomnień jak i również wzbogaciłam się o nowe przyjaźnie, znajomości.

Dominika Ch.: Dzięki temu spotkaniu przełamałam się pod względem języka . Już aż tak nie boję się mówić po angielsku, bo nie ma czego, a bardzo ważne jest porozumiewanie się. Dużo dowiedziałam się również o szkołach wyższych w naszym mieście . W Trójmieście mamy świetne warunki do kształcenia się w przyszłości. Wcale nie musimy wyjeżdżać do innego miasta.

Krystian Kordowski.: Spotkanie projektowe dało mi możliwość poznania ciekawych ludzi, ich języka oraz wzbudziło we mnie chęć pojechania na następne spotkania projektowe.

W.B.: Jak oceniasz swoje kompetencje językowe w stosunku do kompetencji językowych innych uczestników spotkania?

Weronika B.: Sądzę, że mój angielski i polskich uczniów wypadł naprawdę dobrze. Według mnie na tym spotkaniu byliśmy jednymi z lepiej mówiących w tym języku uczniów. Język jest naprawdę ważny i warto uczyć się go jak najlepiej. Dzięki temu będziemy mogli porozumieć się na całym świecie, co jest bardzo istotne i konieczne, chociażby w życiu dorosłym.

Aleksandra F.: Myślę, że wbrew pozorom, nie tylko mój, ale też angielski innych polskich uczniów jest na bardzo dobrym poziomie. Potwierdził to też Abdurahman - turecki nauczyciel. W czasie spotkania projektowego na tydzień przestawiasz się na inny język. Wystarczy dzień i już mieszasz oba te języki. W sumie, jest to zabawne. Szczególnie dla Twoich znajomych.

Paulina O.: Według mnie poziom języka angielskiego był naprawdę na dobrym poziomie i wszyscy radziliśmy sobie świetnie. Czasem pomagaliśmy sobie nawzajem i nie stwarzało nam to żadnych problemów.

Pamela T.: Szczerze? Na początku bałam sie, że powiem coś źle gramatycznie. Najpierw musiałam przemyśleć kilka razy wszystkie słowa, a dopiero później mówiłam. Jednak po pierwszej rozmowie nabrałam pewności siebie. Mówiłam bez problemu. Z osobami, z którymi rozmawiałam, umiałam się dogadać.

Sądzę, że to spotkanie przyniosło nam wiele korzyści, radości jak i niezapomnianych chwil. Nasi uczniowie byli bardzo zaangażowani i dawali z siebie jak najwięcej, czego efektem jest udane spotkanie programu w Polsce. Erasmus + otwiera nam okno na świat oraz na naukę. Myślę, że zarówno wszyscy w naszej szkole jak i w szkołach partnerskich zapamiętają to spotkanie na długo.

Redagowała: Weronika Bączek IIIA

sobota, 1 listopada 2014

INAUGURACJA PROGRAMU ERASMUS+ W NASZEJ SZKOLE

W dniu 20 października 2014 r. w naszej szkole odbyła się uroczysta inauguracja programu Erasmus+. Dzięki usilnym staraniom i napisaniu nowego projektu udało się nam – jako szkole otrzymać akceptację i dofinansowanie Unii Europejskiej na realizację całkowicie nowego programu o nazwie Erasmus+. Dostaliśmy grant z Akcji 2-Partnerstwa Strategiczne - Współpraca Szkół na Rzecz Edukacji Szkolnej.

Tytuł naszego projektu to w tłumaczeniu na język polski: „Młodzi obywatele Europy - nasza przyszłość. Ścieżka poznawania, wzrastania i rozumienia”. Będziemy go realizować przez najbliższe dwa lata – w obecnym roku szkolnym i następnym – oficjalnie do 31.08.2016 r.

Naszymi szkołami partnerskimi są szkoły z Bułgarii, Chorwacji, Finlandii, Rumunii, Turcji i Włoch. Nasza szkoła jest koordynatorem całego projektu. Tego samego dnia - 20.10.2014 r. - wszystkich szkołach partnerskich odbyły się uroczyste inauguracje naszego wspólnego programu.

Zespół wokalny pod kierownictwem pani Anny Jabłońskiej odśpiewał Hymn Unii Europejskiej. Elżbieta Malec - koordynatorka całości programu - przekazała zebranym uczniom i nauczycielom informacje o programie Erasmus+, który jest z zamysłu kontynuacją poprzedniego programu Comenius, który był realizowany w naszej szkole przez ostatnie 2 lata.

Najważniejsze cele projektu programu Erasmus+ to:

  • zaszczepienie młodzieży ciekawości świata, pomoc w zdobyciu dobrego wykształcenia, świadomego planowania własnej przyszłości, być może także podjęcia studiów i pracy zagranicą,
  • pomaganie młodym ludziom w zdobywaniu umiejętności i kompetencji życiowych niezbędnych do rozwoju osobistego i aktywnego obywatelstwa europejskiego, przezwyciężania własnych lęków i obaw, przełamywania stereotypów i zdobycie wiary we własne możliwości
  • nowatorskie spojrzenie na system edukacji, zdobywanie doświadczeń zawodowych i współpraca z międzynarodowa kadrą, współdziałanie w dostosowywaniu oświaty do zachodzących zmian cywilizacyjnych
  • rozwijanie wśród młodzieży i kadry nauczycielskiej wiedzy o różnorodności kultur i języków europejskich i zrozumienie ich wartości
  • kształcenie umiejętności porozumiewania się przede wszystkim w języku angielskim, również w rzeczywistych sytuacjach w czasie wyjazdów zagranicznych, poznawanie także języków naszych krajów partnerskich
  • zwalczanie stereotypów i uprzedzeń o innych narodach, zawarcie międzynarodowych przyjaźni
  • rozbudzenie poczucia przynależności do UE, podkreślenie wartości takich jak wolność, demokracja, solidarność
  • podkreślenie kompetencji związanych z informatyką i sportem
  • wypromowanie naszego miasta i Polski zagranicą

Zostały już zaplanowane działania i wizyty w krajach partnerskich w ciągu dwóch lat, w czasie których będą realizowane zadania projektowe. W dniach 17 - 22 listopada 2014 r. w naszej szkole odbędzie się pierwsze spotkanie projektowe, a wielu naszych uczniów będzie gościć w swoich domach rówieśników ze szkół partnerskich z różnych krajów. Będzie to z pewnością niezapomniane przeżycie dla całej lokalnej społeczności.

Pani Joanna Zielińska – wiceprzewodniczącą Rady Miasta Gdyni pogratulowała szkole otrzymania akceptacji Programu Erasmus+ przez UE i wskazała na szansę dla naszej młodzieży poznania innych krajów, kultury, języków, a szczególnie języka angielskiego.

Pani dyrektor naszej szkoły Dorota Skulska- Wittbrodt wyraziła wielkie zadowolenie z tego, że szkoła ma możliwość uczestniczenia w tym nowym programie. Uczniowie gimnazjum należący do nowo powstałego Koła Erasmus+ przedstawili ciekawe prezentacje multimedialne o krajach i szkołach partnerskich w Bułgarii, Chorwacji, Finlandii, Rumunii, Turcji i we Włoszech.

Wszyscy chętni uczniowie gimnazjum mogą brać udział w zajęcia Kola Erasmus+ (wtorki godz. 15.30). Zapraszamy osoby przedsiębiorcze, pracowite, aktywne, ciekawe świata i otwarte na innych.

Tekst napisała Elżbieta Malec- koordynator programu.
Erasmus+

wtorek, 20 maja 2014

VI Spotkanie projektowe „Debata na temat: Problemy Europejskich Nastolatków” w Bragancy w Portugalii - wywiad z uczestnikami projektu.

Zespół Szkół nr 7 w Gdyni od 01.09.2012 r. bierze udział w realizacji programu Comenius pt. „ Europejska Młodzież. Przeszłość, Teraźniejszość, Przyszłość” wspólnie z 6 szkołami partnerskimi z Danii, Niemiec, Węgier, Słowenii, Włoch i Portugalii.

W dniach 05.05.- 09.05.2014 odbyło się VI Spotkanie projektowe „Debata na temat: Problemy Europejskich Nastolatków” w Bragancy w Portugalii. Uczniowie pracowali w grupach międzynarodowych nad jednym wylosowanym problemem, na które składało się uzależnienie od nikotyny, alkoholu, narkotyków, internetu oraz problem wandalizmu i przemocy. Każda grupa dyskutowała, opracowała przy użyciu technologii informacyjnej własną broszurkę, opisującą symptomy danego problemu oraz sposoby jego zaradzenia.

ZS 7 reprezentowali uczniowie klas III gimnazjum: Monika Figurska, Karolina Nowak i Kamil Musiał. Praca w grupach dała uczniom możliwość wymiany poglądów w języku angielskim na temat ważnych problemów nastolatków. Najcenniejszym efektem spotkania było zawarcie przyjaźni naszej młodzieży z europejskimi kolegami.

Naszym uczniom towarzyszyły koordynatorki programu Comenius w naszej szkole: Elżbieta Malec i Małgorzata Bergau – Jankowska. To było kolejne i niestety ostatnie spotkanie projektowe programu Comenius w ZS 7 w Gdyni.

Wywiad przeprowadzony przez Elżbietę Malec z uczestnikami VI Spotkania Projektowego w Portugalii.

Elżbieta Malec: Czym zaskoczyła Cię Portugalia? Portugalczycy?

Karolina: Mogę powiedzieć, że miłość do Portugali pojawiła się od ''pierwszego wejrzenia''. Nie mogłam wyjść z podziwu – widoki, które nas otaczały były niezwykłe. Portugalia jest pięknym krajem, ludzie są tam bardzo mili, myślę że są bardzo pozytywnie nastawieni wobec obcokrajowców, ponieważ jest ich tam wielu. Portugalczycy są tolerancyjni, może również z tego powodu, że mają kontakt z wieloma kulturami.

Monika: Zaskoczyli mnie swoją otwartością, gościnnością i przyjazną atmosferą, którą stworzyli. Wszyscy często pytali nas, czy podobają nam się przygotowane przez nich atrakcje. To było bardzo miłe i miało się wrażenie, że chcą, abyśmy się tam dobrze czuli.

Kamil: Portugalia zadziwiła mnie pięknymi, górzystymi krajobrazami. Portugalczycy byli bardzo przyjaźnie nastawieni, nie spodziewałem się aż tak ciepłego przyjęcia.

E.M: Jak postrzegasz naszą partnerską szkołę w Bragancy? Co Ci się spodobało?

Karolina: Szkoła w Bragancy jest bardzo zadbana, teren wokół niej również. Sale lekcyjne, które miałam okazję zobaczyć, były estetyczne i dobrze wyposażone. W szkole zauważyłam wiele dekoracji o naszym wspólnym projekcie, flagi. Uczniowie bardzo miło i ciepło nas ugościli. Myślę, że bardzo im zależało na wywarciu na nas dobrego wrażenia. Robiliśmy dużą sensację wśród uczniów szkoły, było to naprawdę miłe.

Kamil: Zdziwiło mnie to, że wszystkie grupy wiekowe odbywały zajęcia w salach na tych samych korytarzach. Bardzo podobał mi się teren wokół szkoły z licznymi boiskami i fakt, że uczniowie mogli się swobodnie po nim poruszać podczas długich przerw.

E.M.: Jacy są Twoi rówieśnicy z sześciu szkół partnerskich? Czy zauważasz różnice, podobieństwa między nimi a polską młodzieżą?

Monika: Rówieśnicy z portugalskiej szkoły są bardzo do nas podobni, weseli i chętni do rozmowy. Miałam przyjemność być na lekcji biologii, gdzie chyba każdy uczeń z tamtejszej klasy próbował ze mną porozmawiać. W ten sposób poznałam naprawdę wiele świetnych osób!

Kamil: Rówieśnicy z innych szkół partnerskich są bardzo podobni do polskiej młodzieży. Ubieramy się tak samo, słuchamy tej samej muzyki, mamy podobne zainteresowania.

Karolina: Posługujemy się innymi językami - to jest jedyna rzecz, która nas odróżnia. Z uczniami innym szkół partnerskich można było porozmawiać o wszystkim, razem żartowaliśmy na wiele tematów, wspólnie śpiewaliśmy piosenki. Młodzież wszędzie jest taka sama, nieważne, ile tysięcy kilometrów nas dzieli.

E.M: Jak przebiegała współpraca w Twojej międzynarodowej grupie nad wybranym problemem? Do jakich ustaleń wspólnie doszliście?

Karolina: Jestem bardzo zadowolona, ponieważ przed samym wyjazdem nieco się martwiłam, czy współpraca będzie się dobrze układać. Na szczęście miałam świetną grupę, przyznaję się, że wcześniej nie zdążyłam się zaprzyjaźnić z wszystkimi osobami, ale wspólna praca to zmieniła. Kiedy już poznaliśmy się, rozmowa w języku angielskim była tylko przyjemnością. Wspólnie zastanawialiśmy się nad przyczynami występowania bullyingu czyli przemocy w szkołach, następnie podaliśmy przykłady, jak można ten problem powstrzymać . Kolega z grupy opowiedział nam nawet historię dotyczącą naszego tematu, którą sam przeżył. Razem długo rozmawialiśmy na ten temat i myślę, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty.

Monika: Wspólnie z moją grupą przygotowywaliśmy projekt na temat "Internet addiction" (Uzależnienie od internetu). Język angielski, moim zdaniem, był na całkiem wysokim poziomie. Dyskutowaliśmy, wspominaliśmy o osobistych doświadczeniach i wysnuliśmy wspólne wnioski.

Kamil: Współpraca w mojej grupie przebiegała bez żadnych przeszkód, wszyscy uczestnicy byli bardzo dobrze przygotowani.

E.M.: Czego nauczyłeś się o problemach nastolatków podczas pracy nad zadaniem?

Karolina: Miałam już wcześniej okazję słyszeć o każdym z problemów, które były tematami naszej pracy. Myślę, że każda grupa była świetnie przygotowana i stanęła na wysokości zadania – wspólnie stworzyliśmy broszury na poszczególne tematy.

Kamil: Przede wszystkim dowiedziałem się, że mamy takie same problemy. Nieważne czy ktoś mieszka w Polsce, czy w Portugalii, mamy podobne trudności w szkole i w domu.

Monika: Podczas ustnej prezentacji zauważyliśmy, jak ogromną rolę w naszym życiu spełniają rodzice, którzy mogą nam pomóc w naszych problemach. Musimy też umieć zachować rozsądek, aby nie przeznaczać zbyt dużej ilości czasu na używanie internetu, łatwo uzależnić się. Oczywiście jest on potrzebny do utrzymywania kontaktów między nami, do pracy, nauki, ale we wszystkim trzeba zachować umiar.

E.M.: Jakie masz spostrzeżenia dotyczące Twojego pobytu w portugalskiej rodzinie?

Karolina: Dziewczyna, której rodzina mnie gościła, była na spotkaniu projektowym w Polsce, więc znałam już ją od pół roku, utrzymywałyśmy kontakt przez cały czas. Jej rodzice są bardzo mili, przygotowywali wyjątkowo smaczne posiłki. Wszędzie dowozili nas samochodem. Zauważyłam, że posiadają wielki spokój ducha, wszystko robili wolno, bez pośpiechu. Na koniec zrobiliśmy grupowe zdjęcie z całą rodziną i dostałam również zaproszenie na wakacje :)

Monika: Moja portugalska rodzina była bardzo sympatyczna. Mimo, iż rodzice nie mówili w języku angielskim, dzięki pomocy mojej koleżanki Any i jej tłumaczeniom, udawało nam rozmawiać. Byli zainteresowani systemem szkolnictwa w Polsce - pytali, kiedy idziemy do liceum i czy wszyscy studiują. Okazało się, że nie było w tym zakresie zbyt wielu różnic między naszymi krajami.

Kamil: Pierwszy raz miałem okazję zamieszkać przez parę dni u rodziny z innego kraju. Muszę powiedzieć, że przyjęła mnie ciepło i była bardzo gościnna. Nawet słaba znajomość języka angielskiego przez rodziców mojego gospodarza nie była kłopotem. Atmosfera była przyjazna.

E.M.: Oceń własne kompetencje językowe. Jakie masz na ten temat spostrzeżenia i postanowienia?

Karolina: Jak to przeważnie bywa - początek był nieco trudny, aby przyzwyczaić się do ciągłej rozmowy w języku angielskim. Muszę przyznać, że nie wierzyłam w siebie do końca, a jak się okazało. nie było powodów, żebym się tym martwiła. Często rozmawiałam z Tanią, u której mieszkałam, zdałam sobie sprawę, że ona również uczy się angielskiego, więc także ma prawo do małych pomyłek. Z czasem tak się razem rozgadywałyśmy, że zapominałyśmy o wszystkim innym :) Bardzo miło mi się rozmawiało w języku angielskim. Wiem, że jeszcze dużo nauki przede mną, ale pozytywnie oceniam swoje dotychczasowe umiejętności. Mam nadzieję, że następnym razem będę miała mniejszą tremę przed rozmową z obcokrajowcami.

Monika: Byłam całkiem zadowolona z tego, jak poradziłam sobie z komunikacją w języku angielskim. Mimo błędów, które zauważaliśmy podczas rozmów z rówieśnikami, nie upominaliśmy siebie nawzajem i to dodawało odwagi, by mówić dalej. Wszyscy rozumieliśmy się nawzajem, a nawet wymienialiśmy się poszczególnymi słowami z naszych ojczystych języków.

Kamil: Uważam, że poradziłem sobie całkiem nieźle, aczkolwiek uświadomiłem sobie, że o wiele trudniej jest rozmawiać w języku angielskim z obcokrajowcami niż na lekcjach w szkole.

E.M: Czym był dla Ciebie wyjazd na spotkanie projektowe do Portugalii? Jaka jest wg Ciebie najcenniejsza wartość udziału w projekcie Comenius?

Karolina: Każda podróż kształci. Wyjazd do Portugali był dla mnie wyjątkowym momentem w moim życiu, był to moja pierwsza podróż zagraniczna, więc emocje związane z wyjazdem były dwa razy większe :) Monika: Najcenniejszą wartością jest moim zdaniem poznawanie nowych osób i kształcenie języka angielskiego. Wyjazd do Portugalii był dla mnie niesamowitym doświadczeniem i myślę, że na długo pozostanie w mojej pamięci. Życzę innym osobom, by również miały okazję do takich wyjazdów!

Kamil: Myślę, że wyjazd był dla mnie bardzo cennym przeżyciem. Nie da się porównać zwykłych wakacji z pobytem w hotelu z takim projektem. Możliwość poznania portugalskich uczniów i mieszkanie u jednego z nich pozwoliło mi poznać Portugalię z zupełnie innej strony.

Karolina: Zobaczyłam wiele pięknych miejsc, poznałam wiele cudownych ludzi, z którymi dalej utrzymuję kontakt i mam nadzieję, że tak zostanie. Najcenniejszą wartością tego wyjazdu były przyjaźnie - bo jak wspomniałam, poznałam wiele przemiłych, ciepłych i serdecznych osób.

E.M.: Może jeszcze o czymś chciałabyś/chciałbyś powiedzieć? Dodaj coś od siebie, czym chciałabyś/chciałbyś się podzielić :)

Karolina: Jedyne co chciałabym tutaj napisać to WIELKIE podziękowania dla Pań, ponieważ zabrały mnie Panie na najpiękniejszą przygodę mojego życia.

Monika: Moim zdaniem takie wyjazdy są bardzo wartościowe i uświadamiają nam pewne sprawy - np. jak wygląda życie codzienne naszych rówieśników z innych krajów, jakie są tam zwyczaje i tradycje. Fantastyczne jest też to, że możemy utrzymywać kontakt z osobami, które tam poznaliśmy poprzez Skype bądź Facebook. Oby jak najdłużej!

E.M.: Kochani, sami zasłużyliście sobie na wyjazd poprzez zaangażowanie w pracy projektowej programu Comenius. Jesteście wspaniałymi ambasadorami naszego kraju naszej szkoły – osobami miłymi, otwartymi, komunikatywnymi, uśmiechniętymi . Tak trzymać!

VI Spotkanie projektowe programu Comenius

VI Spotkanie projektowe „Debata na temat: Problemy Europejskich Nastolatków” odbyło się w dniach 05.05.- 09.05.2014 w Bragancy w Portugalii. Uczniowie pracowali w grupach międzynarodowych nad jednym wylosowanym problemem, na które składało się uzależnienie od nikotyny, alkoholu, narkotyków, internetu oraz problem wandalizmu i przemocy.

Każda grupa opracowała przy użyciu technologii informacyjnej własną broszurkę, opisującą symptomy danego problemu oraz sposoby jego zaradzeniu. Naszą szkołę reprezentowali Monika Figurska, Karolina Nowak i Kamil Musiał. Praca w grupach dała uczniom możliwość wymiany poglądów w języku obcym Najcenniejszym efektem spotkania było zawarcie przyjaźni naszej młodzieży z europejskimi kolegami.To było kolejne i niestety ostatnie spotkanie projektowe programu Comenius.

V Spotkanie projektowe Comenius "Theatre Festival - Fairy Tales" w Lenggries - małej miejscowości w Bawarii w Niemczech.

W dniach 31.03 - 04.04.2014 miało miejsce V Spotkanie projektowe Comenius "Theatre Festival - Fairy Tales" w Lenggries - małej miejscowości w Bawarii w Niemczech. Gospodarzem tego spotkania było Gimnazjum św. Urszuli mieszczące się w starym, zabytkowym zamku.

Polscy uczniowie na zajęciach Koła Comenius w naszej szkole przez dwa miesiące przygotowali się do tego spotkania. Stworzyli po angielsku scenariusz nawiązujący do baśni Christiana Andersena "Księżniczka na ziarnku grochu”. Inscenizacja miała charakter całkowicie współczesny, ale nawiązywała do tematu przewodniego. W przedstawieniu zagrali uczniowie gimnazjum: Weronika Bączek, Laura Stolarczyk, Paulina Oczoś i Oskar Formella oraz koordynatorka programu Comenius w ZS 7 Elżbieta Malec. Wszystkie szkoły partnerskie przygotowały własne inscenizacje znanych baśni, które jednoczą narody.

Wywiad z uczestnikami spotkania w Niemczech: Weroniką Bączek, Laurą Stolarczyk, Pauliną Oczoś i Oskarem Formella przeprowadziła Elżbieta Malec

Elżbieta Malec: Jakie są Wasze pierwsze wrażenia po powrocie z Niemiec?

Laura: Niemcy to piękny kraj. Wyjazd projektowy był "oderwaniem od rzeczywistości". Nie mogłam sobie go lepiej wyobrazić. Spędziłam wspaniałe chwile z rówieśnikami z innych krajów. Posługiwanie się językiem angielskim nie sprawiało mi trudności. Mieszkańcy Niemiec byli bardzo mili i uprzejmi. Podobały mi się zadbane miasta i wioska, w której mieszkaliśmy u przydzielonych rodzin.

Weronika: Mnie się też bardzo podobało. Mamy dużo wspomnień i przeżyliśmy niezapomniane chwile. To były naprawdę niesamowicie spędzone dni, nie ukrywam, że chciałabym, by trwały dłużej

Oskar: Uważam, że Bawaria jest piękna. Czułem się tam jak w siebie w domu, każdy, kogo spotkałem, był niezwykle miły, wszyscy witali się słowem „serwus”!

Paulina: Po powrocie do domu usiadłam i zaczęłam opowiadać rodzicom, jak było podczas wyjazdu. Wrażeń mi nie brakowało, zapamiętałam szczegóły każdej przygody, którą wszyscy wspólnie przeżyliśmy. Nawet przez moment z mojej twarzy nie znikał uśmiech, lecz jak już emocje opadły, to bardzo żałowałam, że nasza wyprawa tak szybko dobiegła końca.

E.M.: Jakie zauważacie różnice i podobieństwa między szkołą polską a niemiecką?

Oskar: Nie ma wielu podobieństw między naszą a niemiecką szkołą, ponieważ jest ona prywatna, katolicka oraz przeznaczona tylko dla dziewczyn w wieku bardzo zróżnicowanym - od 6 do 18 lat. My spotkaliśmy głównie nasze rówieśniczki.

Laura:. Szkoła niemiecka bardzo różni się od naszej, jest to budynek wyglądający jak stary, piękny zamek otoczony wzgórzami i lasem. Nie ma przerw pomiędzy lekcjami, tylko jedna, długa obiadowa, którą można spędzić albo w szkole, albo w parku z fontanną obok budynku.

Weronika: Sale są bardzo dobrze wyposażone. Moją uwagę przykuły między innymi pracownie fizyczna, chemiczna, artystyczna i pomieszczenie do lekcji gotowania. W sali fizycznej i chemicznej było mnóstwo różnych przyrządów, narzędzi i sprzętów dydaktycznych, stanowiska dla każdego ucznia ułatwiające uczenie się danego przedmiotu. Pracownia artystyczna była pełna rozmachu, wypełniały ją obrazy, plakaty i prace uczniów.

Paulina: Podobieństwem, pomimo wielu różnic jest zapewne to, że zarówno i w Niemczech jak i w naszej szkole nauczyciele są otwarci na rozmowy z uczniami i chętnie przekazują swoja wiedzę.

E.M.: Co szczególnie się Wam podobało w szkole? Co chcielibyście przenieść do naszej?

Weronika: Najbardziej podobały mi się przedmioty, których my nie mamy i najchętniej wprowadziłabym je do programu naszej szkoły, np. bardzo ciekawe zajęcia artystyczne, na których uczniowie tworzą różne rzeźby z gliny, nawet formują naczynia na kole garncarskim, które potem są wypalane w specjalnym piecu. W niemieckiej szkole miałabym szansę uczyć się gotowania, tak jak np. moja babcia, kiedy była uczennicą (oczywiście w Polsce). Według mnie jest to bardzo przydatne w życiu, a chyba o to chodzi w szkole, żeby przygotować młodych ludzi do dorosłego życia.

Laura: Mnie też szczególnie podobała mi lekcja gotowania, która odbywała się w bogato wyposażonej kuchni ze stanowiskiem dla każdego ucznia. Bardzo chciałabym, żeby takie lekcje odbywały się u nas w szkole.

Paulina: W szkole najbardziej podobała mi się różnorodność zajęć, która sprawia, że uczeń zaczyna samodzielnie znajdować rozwiązania. Ja także chciałabym do naszej szkoły przenieść lekcję gotowania, ponieważ uważam, że ta umiejętność przydatna jest dla wszystkich.

Oskar: Najbardziej podobała mi się ogromna sala gimnastyczna połączona ze sceną teatralną, bardzo uwielbiam teatr i marzyłbym, aby w naszej szkole również taka powstała.

E.M.: Jak czuliście sie na scenie jako aktorzy podczas inscenizacji naszej baśni „Księżniczka na ziarnku grochu” - oczywiście granej po angielsku?

Weronika: Bardzo dobrze. Była ona tak oświetlona jak w najprawdziwszym teatrze :) Dzięki temu czułam się bardzo wyjątkowo. Na samej scenie nie miałam w ogóle tremy, która męczyła mnie przed wejściem.

Oskar: Dużo razy występowałem publicznie, lecz nigdy przed zagraniczną publicznością, stres był niesamowity. Przed występem strasznie bałem się, że coś nie wyjdzie, pomylę się lub zapomnę tekstu, ale tak się nie stało. Po wyjściu na scenę cały stres "spłynął" i zagrałem najlepiej jak mogłem. Było to nieziemskie doświadczenie!

Laura: Czułam się niesamowicie. Odnosiłam wrażenie, jak bym była prawdziwą aktorką. Bardzo podobało mi się to, że mogłam się wcielić w różne postacie, rozśmieszając publiczność, która pozytywnie reagowała na nasz występ.

Paulina: Ja też na scenie czułam się wspaniale. Zależało mi, by odegrać swoją rolę najlepiej jak potrafię, przejmowałam się, z chwilą rozpoczęcia występu stres ustąpił miejsca dobrej zabawie . Czułam się doceniana, szczególnie kiedy widownia reagowała śmiechem, gdyż właśnie przekaz poczucia humoru nie ma granic i było to potwierdzeniem tego, że występ się udał.

E.M.: Jakie są Wasze odczucia, impresje po obejrzeniu wszystkich inscenizacji baśni przez siedem zespołów ze szkół partnerskich?

Oskar: W Polsce podczas prób teatralnych zastanawiałem się nad tym, czy sprostamy innym krajom naszym przedstawieniem. Udało się! Kiedy zaczęliśmy oglądać wszystkie występy, byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Wszystkie inscenizacje były naprawdę świetne, a nasze też bardzo podobało się widowni, która śmiała się i klaskała.

Weronika: Bardzo podobały mi się wszystkie występy szkół partnerskich. Scenariusze były pomysłowe i oryginalne. Zauważyłam, że zarówno my jak i reszta młodzieży Comeniusa bawiła się na scenie i to właśnie nadało przedstawieniom naturalności. Niesamowita była węgierska inscenizacja, która była tzw. "teatrem cieni"- to naprawdę wspaniały pomysł.

Laura: Bardzo przypadły mi do gustu przedstawienia zespołów z innych krajów. Były bardzo śmieszne, a pomysły na unowocześnione wersje - wyśmienite. Najbardziej podobały mi się przedstawienia Niemek. Dziewczyny były świetnie przygotowane i miały ogromny talent aktorski.

Paulina: Po obejrzeniu wszystkich siedmiu baśni, zobaczyłam, że każdy kraj miał inny pomysł na jej przedstawienie i realizację. Z uwagi na fakt, że baśnie te są popularne w każdym kraju wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać, niemniej jednak i tak jako widownia byliśmy zaskoczeni poprzez ich indywidualną interpretację. Widać było spore zaangażowanie zarówno w grze aktorskiej jak również w przygotowaniu strojów i scenografii wszystkich zespołów. Siedem baśni z pozoru znanych okazało się nowym doświadczeniem, na pewno zbliżyło wszystkich uczestników pokazując jak bardzo nasze kraje, choć różne kulturowo, są do siebie podobne.

E.M.: Jaki sens, według Was, miało przedstawianie tej samej baśni przez dwa kraje? Jakie wnioski nasuwają się Wam na ten temat?

Weronika: Myślę, że celem odgrywania jednej i tej samej baśni przez dwa kraje było porównanie interpretacji każdej nich, obie okazywały się odmienne, choć łączył je ten sam motyw. Każdy kraj przedstawiał własną baśń na swój sposób i to sprawiło, że przedstawienia miały magiczny klimat.

Oskar: Uważam, że celem tego było pokazanie, jak przedstawienia tej samej baśni mogą się od siebie bardzo różnić, a przesłanie pozostaje takie samo, uniwersalne.

Paulina: Sądzę, że odegranie tej samej baśni przez dwa kraje był to pomysł, który pozwolił nam dostrzec zupełnie inne fragmenty warte uwagi. Baśnie zostały ukazane w niepowtarzalnej odsłonie.

E.M.: Jaką rolę we współczesnym świecie spełnią wg Was znane baśnie? Czy to prawda, że baśnie łączą narody? Dlaczego?

Laura: Każda z tych baśni jest uniwersalna, jest rozumiana zarówno przez dzieci, młodzież i dorosłych. W baśniach zawsze zwycięża dobro, prawda, uczciwość, szacunek do drugiego człowieka. Te pojęcia mają pozytywną wymowę i ten sam sens w każdym kraju, dlatego można powiedzieć, że baśnie łączą narody.

Paulina: Według mnie baśnie łączą narody, ponieważ są one znane na całym świecie, przekazywane z pokolenia na pokolenie tworzą jedność kulturową pomimo różnorodności w życiu codziennym. W baśniach przekazywane są zasady postrzegania dobra i zła, akceptacji bądź nieakceptacji określonych czynów. Moim zdaniem właśnie uniwersalne prawdy i przesłania czynią, że baśnie nie mają granic ani w wyobraźni, ani tych między państwami.

Weronika: Uważam, że przesłania, które wypływają z każdej baśni mają wpływ na nasze życie. Dzięki nim możemy się wiele nauczyć. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że baśnie łączą narody, dlatego, że mogliśmy wspólnie odczytać przesłanie każdego państwa i wpleść je w nasze codzienne życie :))

Oskar: Jak wiemy, baśnie są znane w każdym kraju z takim samym morałem i treścią. Poprzez ich wystawianie na scenie czuję, że wszyscy bardziej zintegrowaliśmy się. Połączyły nas wspólne tematy.

E.M.: Jak zostaliście przyjęci w niemieckich domach swych rówieśników?

Weronika: Zostałam bardzo dobrze przyjęta w swej niemieckiej rodzinie. Bardzo zżyłam się z Hannah, u której mieszkałam. Bardzo dużo rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się. Cudownie wspominam spędzony razem czas. Jej rodzina także była wspaniała. Chociaż mama Hannah nie mówiła po angielsku, nie było problemu, żeby nawiązać kontakt po niemiecku. Bardzo mnie cieszyło, że dałam radę dogadać się również w tym języku, ucząc się go tylko od dwóch lat. Mama była bardzo ciepła, kochana i bardzo o mnie dbała. Z tatą Hannah także bardzo lubiłam rozmawiać, bo jest człowiekiem wesołym i otwartym. Zostałam ugoszczona naprawdę wspaniale.

Paulina: W domu mojej rówieśniczki, zostałam bardzo mile przyjęta i od razu mogłam się poczuć jak u siebie. Codziennie jadłam śniadanie ze wszystkimi domownikami, a ten przyjemny moment urozmaicały nasze wspólne rozmowy. Bardzo polubiłam się z mamą mojej rówieśniczki. Widziałam jak bardzo moi gospodarze zabiegali, bym czuła się dobrze u nich w domu. Pomimo tego, że domownicy mówili tylko po niemiecku, nie odczuwałam bariery językowej.

Oskar: Gdy dowiedziałem się, że pojadę do Niemiec, starałem się z całych sił, aby zamieszkać u dziewczyny, którą poznałem podczas spotkania Comenius w Polsce. Ku mojemu zaskoczeniu udało mi się to! Mieszkając u niej poznawałem jej całą rodzinę i przyjaciół, duuużo rozmawialiśmy.

Laura: Zostałam bardzo miło przyjęta przez rodzinę, do której zostałam przydzielona. Od razu zaprzyjaźniłam się z dziewczyną, u której mieszkałam. Poznałam także bawarskie tradycje i obyczaje. Bardzo przyjemnie i wesoło spędziłam czas u tej rodziny.

E.M.: Jakie tradycje bawarskie poznaliście podczas pobytu w Niemczech? Na pewno smakowaliście miejscowe potrawy. Na końcowej zabawie na pewno można było ich spróbować i częstować się bawarskimi, preclami, które też leżały w wielkich koszach. Ja osobiście podziwiałam piękne, tradycyjne stroje bawarskie – od święta nosiły je uczennice, nauczycielki, rodzice, nawet burmistrz miasteczka i dyrektor szkoły!

Weronika: Obejrzeliśmy także pokazy tańców bawarskich w wykonaniu zespołu składającego się z naszych rówieśników. Sympatyczna pani, która przez cały wieczór była wodzirejem, uczyła tańczyć kilku tańców, więc było zabawnie. W trakcie zabawy kilku Bawarczyków w tradycyjnych strojach stanęło na stołach(!) i zaprezentowało pokaz trzaskania skórzanymi biczami w odpowiednim rytmie. To było niezwykłe!

Oskar: Ja też poznałem tradycje na końcowej, typowo bawarskiej kolacji. Czułem się tam bardzo dobrze, tańce ludowe przy muzyce granej na żywo przez zespół były idealnym pomysłem na rozruszanie i wprowadzenie wszystkich w radosny nastrój. Tańczyłem często z panią Ingrid - moją ulubioną nauczycielką z Danii. Jedzenie było również typowo bawarskie. Kiedy zapytałem kucharza, co by mi polecił, odpowiedział, że wszystko i nałożył mi różne kawałki mięsa, ziemniaczaną sałatkę, surówki itd. Kiedy wróciłem do stołu pomyślałem, że w życiu nie dam rady tego wszystkiego zjeść. Ha ha! Po chwili mój talerz był pusty, a jedzenie okazało się przepyszne!

Laura: Ja też próbowałam bawarskie dania, między innymi jadłam białą kiełbasę i kluski polane kozim serem - bardzo mi smakowały.

Paulina: Podczas pobytu w Niemczech, miałam przyjemność zobaczyć jak wygląda prawdziwa, bawarska zabawa. Ludzie są ubrani w stroje ludowe, kobiety mają piękne kolorowe suknie, miałam także okazję zatańczyć ich narodowy taniec. Bardzo mi się to spodobało, gdyż właśnie moim zdaniem była to najbardziej charakterystyczna bawarska tradycja.

E.M.: Jakie relacje połączyły Was z niemieckimi koleżankami? Jak teraz podtrzymujecie kontakty z nimi?

Weronika: Bardzo zżyłam się z niektórymi uczennicami. Były naprawdę sympatyczne, wspaniałe i najlepsze na świecie! Tak mocno się zaprzyjaźniłyśmy, że nie mogłyśmy się rozstać i płakałyśmy w momencie pożegnania. Nadal utrzymujemy kontakt między innymi na facebooku czy poprzez inne komunikatory. Ostatnio nawet dostałam kartkę z Włoch, bo jedna z tych moich bliższych koleżanek była tam na wakacjach. Nadal mocno tęsknimy za sobą i planujemy się kiedyś spotkać.

Oskar: Tak jak mówiłem wcześniej, moją dziewczynę poznałem już w Polsce, dlatego bardzo się cieszyłem na kolejne spotkanie z nią, po powrocie do Gdyni dalej piszemy do siebie, rozmawiamy przez skype oraz wysyłamy e-maile.

Laura; Bardzo zaprzyjaźniłam się z kilkoma dziewczynami z Niemiec. Dogadywałyśmy się, rozmawiałyśmy jakbyśmy się znały przez cały życie. Nie mogłyśmy się rozstać. Cały czas utrzymujemy kontakt, piszemy do siebie niemal codziennie na facebooku. Również nasze więzi podtrzymujemy przez skype.

Paulina: Polubiłam się z większością dziewczyn z Niemiec, do tej pory utrzymujemy kontakt poprzez facebooka. Utrzymuję także relacje ze znajomymi z innych krajów, z którymi bardzo się zżyłam i planujemy spotkanie, jest to bardzo zachęcające do brania udziału w takich projektach.

E.M.: Co ważnego, istotnego dał Wam udział w spotkaniu projektowym w Niemczech?

Weronika: Przede wszystkim wielkie przyjaźnie... Są one prawdziwym skarbem. Według mnie to jest właśnie jeden z głównych celów tego projektu;) Dodatkowo niezapomniane chwile, momenty i przeżycia, do których zawsze możemy wrócić. No i jak zawsze, podszkolenie się w językach, które są przydatne w życiu zarówno teraz jak i w przyszłości:))

Oskar: Na wyjazdach zagranicznych muszę używać języka obcego, co jest dla mnie wielką szansą na "podszlifowanie" go i dalsze kształcenie. Zyskałem również mnóstwo niesamowitych i ważnych dla mnie znajomych rówieśników oraz nauczycieli. Teraz, kiedy wiem, że Comenius dobiegł końca, jestem strasznie zdruzgotany tym, że najprawdopodobniej nigdy więcej nie zobaczę ich ponownie.

Laura: Spotkanie projektowe w Niemczech dało mi więcej odwagi. Z pewnością śmielej teraz mówię po angielsku. Zawarłam nowe przyjaźnie. Poznałam dużo ciekawych miejsc i tradycji w Niemczech.

Paulina: Udział w spotkaniu projektowym pomógł nam przełamać barierę językową, zapewnił poznanie nowych znajomych, z którymi zostaje więź przez bardzo długi czas. I oczywiście dał nam możliwość zobaczenia przepięknych, nieznanych nam dotychczas miejsc.

E.M.: Co przekazałbyś/przekazałabyś po powrocie ze spotkania międzynarodowego swojemu rówieśnikowi z Polski, z Gdyni, naszej szkoły jako przesłanie?

Weronika: Na pewno powiedziałabym, że warto angażować się w tego typu przedsięwzięcia, gdyż można zyskać naprawdę dużo i jeszcze więcej! Przede wszystkim przyjaźń. Myślę, że nigdy nie zapomnę naszego wyjazdu jak i wszystkich ludzi z tego międzynarodowego projektu:

Oskar : Moim rówieśnikom powiedziałbym, aby uczyli się języków obcych. W dzisiejszych czasach ludzie bez znajomości języka angielskiego będą mieli bardzo duże trudności w znalezieniu pracy. Niedawno zrozumiałem, że naprawdę muszę się do niego przyłożyć, a dziś dzięki tej motywacji mogę dogadać się, rozmawiać i żartować z obcokrajowcami, jest to niesamowite uczucie. Podczas tego wyjazdu również odkryłem, że dzięki uczeniu się języka niemieckiego w naszej szkole rozumiałem o czym rozmawiają nasi niemieccy przyjaciele, a niekiedy również próbowałem budować całe zdania. Warto i trzeba uczyć się języków!

Paulina: Mojemu rówieśnikowi powiedziałabym, że warto uczestniczyć w takim projekcie, ponieważ jest to przygoda, o której nigdy się nie zapomni, a pielęgnowane znajomości mogą pozostać na całe życie. Jest takie powiedzenie, że podróże kształcą i właśnie ten wyjazd był odzwierciedleniem tego powiedzenia. Powiedzenia, które znane jest jak baśnie w każdym kraju.

Laura: Comenius dodał mi skrzydeł :-) Wam też może dodać! Angażujcie się i korzystajcie z każdej szansy!

środa, 7 maja 2014

V spotkanie projektowe programu Comenius

"Europejska młodzież. Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość" - to hasło programu Comenius, który wspólnie z młodzieżą z 6 krajów raelizują uczniowie Zespołu Szkół nr 7 w Gdyni przy ul. Stawnej na Witominie.

Szkoły partnerskie z Danii, Niemiec, Portugalii, Słowenii, Węgier i Włoch w dniach 31.03 - 04.04.2014 odbyły piąte spotkanie projektowe, które miało miejsce w Lenggries - małej miejscowości w Bawarii w Niemczech. Hasło tego spotkania to "Theatre Festival - Fairy Tales". Gospodarzem tego spotkania była prywatna, żeńska, katolicka szkoła - Gimnazjum św. Urszuli mieszczące się w starym zabytkowym zamku.

Nasza szkoła przygotowała baśń Christiana Andersena "Księżniczka na ziarnku grochu" wg własnego scenariusza . Nasza inscenizacja miała charakter całkowicie współczesny, ale nawiązywała do tematu przewodniego. W przedstawieniu zagrali: uczennice klas II gimnazjum: Weronika Bączek i Laura Stolarczyk, klasy I gimnazjum - Paulina Oczoś, uczeń klasy III - Oskar Formella oraz nauczycielka j. polskiego i koordynatorka programu Comenius w naszej szkole Elżbieta Malec. Wypadliśmy znakomicie!

Wszystkie przedstawienia innych krajów były bardzo ciekawe, pełne inwencji, tańca, piosenek. Nieszablonowe przedstawienia spotkały się z gorącym przyjęciem uczestników spotkania i całej społeczności Gimnazjum św. Urszuli. Nasi uczniowie mieszkali w domach uczennic szkoły -swych rówieśniczek z Niemiec, dzięki czemu mogli poznać obyczaje i gościnność Bawarczyków.

To było kolejne bardzo udane spotkanie projektowe programu Comenius.

sobota, 12 kwietnia 2014

IV spotkanie projektowe Comenius w Polsce

Nasza szkoła – Zespół Szkół nr 7 w Gdyni była gospodarzem czwartego spotkania projektowego uczestników programu Comenius. Tematem przewodnim wizyty jest „Szkoła dawniej, dziś i w przyszłości".

We wtorek 22 października goście z sześciu krajów europejskich tj. Danii, Niemiec, Słowenii, Portugalii, Węgier i Włoch odwiedzili naszą szkołę. Po ceremonii powitania, udali się na obserwacje różnych lekcji. Następnie, wspólnie obejrzeli prezentację o historii naszej szkoły, wystawę starych szkolnych fotografii i razem ze wszystkimi uczestnikami spotkania ekspozycję różnych historyjek szkolnych z przeszłości naszych dziadków i rodziców. Po obiedzie, wraz z naszymi uczniami, goście pracowali nad porównywaniem systemów szkolnictwa w różnych państwach i zwiedzili szkołę oraz basen. Wspólna wycieczka po Gdyni i pobyt u polskich rodzin zakończyły ten pracowity dzień.

Dzień następny - 23.10.13 rozpoczął się wizytą w Centrum Nauki Experyment, gdzie nasi goście uczyli się w sposób doświadczalny i bawili jednocześnie. Po powrocie do szkoły uczniowie wszystkich krajów - z Polski również- zasiedli do pracy nad własną wizją szkoły w przyszłości. Dobrani w międzynarodowe pary tworzyli slajdy w programie Tagxedo, które dotyczyły pięciu obszarów: przyszłych relacji uczniów z nauczycielem, roli nowoczesnej technologii w nauczaniu, miejsca i sposobu zdobywania wiedzy, nowych przedmiotów nauczanych w przyszłości oraz wyglądu przyszłego ucznia. Młodzież jak zwykle wykazała się ogromną pomysłowością i twórczym podejściem do zagadnień, a sama praca nad zadaniem była źródłem radości, wymiany poglądów i kreatywnego wysiłku. Potem fantastyczna zabawa na wspólnej dyskotece i wieczorem - druga wizyta u polskich rodzin.

W czwartek 24.10.13 odbyła się całodniowa wycieczka autokarowa do Sopotu, Oliwy i Gdańska, dzięki której goście poznali najpiękniejsze i najciekawsze miejsca Trójmiasta. Przewodnikiem w języku angielskim była nauczycielka historii z naszej szkoły - pani Magdalena Zmorzyńska. Wycieczka była także okazją do międzynarodowej integracji i rozmów w języku angielskim- brało w niej udział również 6 uczniów naszej szkoły. Wieczorem w hotelu Neptun odbyło się uroczyste zamknięcie spotkania projektowego, rozdanie certyfikatów uczestnikom połączone z dobrą zabawą.

Dnia 25.10.13 poszczególne delegacje już wyjeżdżały do swoich krajów.

Spotkanie projektowe Comenius "Szkoła dawniej i dziś" w naszej szkole w dniach 21- 25,01.13 to był wspaniały czas twórczej i owocnej pracy, czas nawiązania przyjaźni i poznania przez gości naszej placówki, Gdyni, pięknych miejsc, zabytków miast sąsiadujących, naszej kultury i obyczajów. Towarzyszyły mu radość i entuzjazm, świetna atmosfera oraz podziw zagranicznych uczniów i nauczycieli dla naszej szkoły oraz dla rodziców goszczących zagranicznych uczniów dla naszej gościnności. Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do sukcesu tego międzynarodowego spotkania i promocji szkoły oraz Gdyni zagranicą!

E.Malec i M. Jankowska - koordynatorki programu Comenius w ZS 7 w Gdyni

czwartek, 10 kwietnia 2014

Oferta edukacyjna dla klas I Gimnazjum nr 8

Klasa matematyczno-informatyczna

Bazę klasy o rozszerzeniu matematyczno-informatycznym stanowi program mający na celu poszerzenie umiejętności uczniów głównie o zadania konkursowe. Przy zwiększonej ilości godzin matematyki i informatyki w tej klasie gimnazjaliści poznają nie tylko zagadnienia zawarte w podstawie programowej, ale również podejmą się rozwiązywania zadań nietypowych i problemowych. Celem głównym programu jest zdobycie przez uczniów wiedzy i umiejętności, które pozwoliłyby osiągnąć standardy wymagań egzaminacyjnych w części matematyczno-przyrodniczej egzaminu gimnazjalnego oraz umożliwiłyby edukację matematyczną na kolejnym etapie kształcenia w dowolnie wybranej szkole. Uczniowie powinni też umieć wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce w życiu codziennym. Wprowadzenie dodatkowych elementów wiedzy pozwoli uczniom nie tylko lepiej przygotować się do różnego rodzaju konkursów, ale przede wszystkim zajmować się matematyką z przekonaniem i przyjemnością.

Klasa językowa

Priorytetem programu klasy językowej jest rozwinięcie w uczniach umiejętności komunikacyjnych z wykorzystaniem języków obcych, tj. angielskiego i niemieckiego. Treści prezentowane na lekcjach wspomnianych wyżej przedmiotów pozwolą uczniom z powodzeniem wykorzystywać zdobyte umiejętności w praktyce, np. poprzez komunikowanie się z uczniami innych krajów w ramach projektu Comenius. Rozszerzenie programu języka angielskiego o zagadnienia kultury i krajoznawstwa państw anglojęzycznych ma na celu uatrakcyjnienie zajęć, zaś nacisk na rozwój umiejętności komunikacji zarówno w języku angielskim jak i niemieckim ukazanie uczniom celowości nauki języka obcego.

Klasa rekreacyjno-turystyczna

Innowacyjność klasy polega na skorelowaniu treści nauczania, zwłaszcza geografii i historii z treściami z zakresu turystyki realizowanymi podczas wycieczek turystycznych. Udział młodzieży w zajęciach terenowych (organizacja wyjazdów, wycieczki z uczniem w roli przewodnika) ma służyć nauce przez własną aktywność, wyzwoleniu emocji sprzyjających trwałemu zapamiętywaniu i wzmacnianiu więzi pomiędzy uczniami. Przebywanie w terenie sprzyja też zwróceniu uwagi na problemy środowiska naturalnego. W ramach zajęć uczeń realizować będzie przedmioty poszerzające wiedzę z zakresu biologii i przyrody naszego regionu oraz umiejętności w różnych dyscyplinach sportowych. Uczniowie będą mogli brać udział w różnorodnych formach aktywności fizycznej takich jak na przykład: pływanie, nordic – walking, turystyka piesza oraz zespołowe gry sportowe.

niedziela, 3 listopada 2013

Comenius - spotkanie projektowe we Włoszech

Wywiad przeprowadzony przez Elżbietę Malec – koordynatorkę programu Comenius z pięciorgiem uczniów gimnazjum z Zespołu Szkół nr 7 w Gdyni - uczestnikami III spotkania projektowego we Włoszech w dniach 13 – 17.05.2013 pt. „Team Spirit” dotyczącego sportu.

E.M. : Jakie są Wasze wrażenia, opinie dotyczące konkurencji sportowych i biegu na orientację? Jakie emocje przeżywaliście? Jak układała się współpraca w Waszych międzynarodowych zespołach?

Dorota Olszowa: Zajęcia sportowe na pięknym stadionie w małej miejscowości Chiuro były świetne. Dostaliśmy kolorowe koszulki, stworzyliśmy pięć międzynarodowych zespołów. Emocje były wielkie, ponieważ cały czas rywalizowaliśmy między sobą. Dobrze się dogadywaliśmy, mogliśmy wykorzystywać swe umiejętności porozumiewania się w języku angielskim, zresztą było to możliwe na każdym kroku.

Marta Szermelek: Bardzo podobały mi się konkurencje sportowe. Każdy z nas mógł wykazać się w dyscyplinie, w której jest dobry. Nasza drużyna okazała się bardzo zgrana. Staraliśmy się, żeby wszyscy brali czynny udział w zawodach. Najbardziej podobała mi się gra w siatkówkę. Bardzo sympatyczny włoski nauczyciel prowadzący zawody wspaniale zagrzewał nas do walki. Wszyscy myśleli, że drużyna pomarańczowa wygra, ale gdy zostały ogłoszone wyniki, okazało się, że to właśnie mój zespół zajął pierwsze miejsce. Byliśmy bardzo szczęśliwi z tego powodu, ponieważ pomarańczowi mieli bardzo zgrany i silny skład.

Nadia Basińska: Konkurencje sportowe były ciekawe. Każdy miał okazję wykazać się w co najmniej jednej z nich. Szczególnie podobał mi się rzut vortexem – mało znanym u nas. Czułam ducha rywalizacji podobnie jak inni.

Sebastian Cierluk: Bieg na orientację w Alpach, na wysoko położonych terenach leśnych był przyjemny, choć pogoda niezbyt dopisała. Dowiedzieliśmy się, jak korzystać z kompasu i innych przyrządów do nawigacji.

E.M.: Jaka jest Wasza opinia o włoskiej szkole, lekcjach, uczniach, nauczycielach. Co szczególnie się Wam podobało? Co przenieślibyście do naszej szkoły?

Rafał Spaleniak: Na początku byłem zdziwiony, bo myślałem, że włoska szkoła będzie bardziej nowoczesna, sam budynek oraz jego wnętrze okazały się stare, zabytkowe, trochę zniszczone, ale w każdej sali są tablice interaktywne. Lekcje, które mieliśmy okazję obserwować, były naprawdę ciekawe, np. na technologii uczniowie uczą się o budowie maszyn. We Włoszech lekcje trwają 60 minut, u nas 45 minut. Włosi nie mają przerw lub są bardzo krótkie - u nas dłuższe, wolę te nasze. Wszystkie zajęcia kończą się każdego dnia o 13.00.

Marta Szermelek: Przed naszym wyjazdem przeglądałam zdjęcia, które znajdowały się na stronie internetowej włoskiej szkoły. Myślałam, że szkoła jest o wiele większa od naszej, a po przyjeździe okazała się mniejsza, ale bardzo przytulna. Nauczyciele są tam bardzo zżyci z uczniami, bardziej niż w naszej szkole. Uczniowie wygłupiają się ze swoimi wychowawcami. Wszyscy są bardzo uprzejmi. Do naszej szkoły przeniosłabym panującą tam atmosferę. Dorota Olszowa: U nich w szkole panuje atmosfera domowa, nauczyciele ze swoimi podopiecznymi rozmawiają jak z rodziną, co bardzo mi się spodobało. Jeśli jednak chodzi o budynek, nasza szkoła wypada lepiej.

Marta Szermelek: Mnie najbardziej spodobała mi się lekcja muzyki. Młodzież grała na fletach i śpiewała. Zaprosiła nas do wspólnego śpiewania hymnu Włoch. Wcześniej zaprezentowałam im jedną z polskich piosenek oraz znany utwór włoskiego wokalisty. Wszyscy byli zachwyceni i gratulowali mi, może też dlatego, że śpiewałam po włosku.

Nadia Basińska: Byłam na lekcji włoskiego, który jest bardzo trudnym językiem. Cieszyła mnie otwartość nauczycieli, którzy chcieli, abyśmy również angażowali się w lekcje. Odwiedziłam także zajęcia artystyczne, czyli naszą plastykę. Tu uczniowie mają szansę na rozwijanie własnej twórczości. Robiliśmy weneckie maski z gliny na specjalnych formach. Chętnie wykonałabym takie u nas. Nasza szkoła za to jest większa i nowocześniejsza, mimo że nie posiadamy tylu tablic interaktywnych. Mamy większe możliwości w kwestii sprzętu czy dostępu do Internetu. Ze względu na to, że jestem mocno związana z muzyką, bardzo podobało mi się, że każdy włoski uczeń umiał grać na jakimś instrumencie np. na flecie bocznym, perkusji, skrzypcach, gitarze, basie itd. Było to dla mnie miłym zaskoczeniem. Podobał mi się koncert orkiestry złożonej z uczniów.

Dorota Olszowa: Tak, rzeczywiście. Kiedy przyjechaliśmy, dzieci z tamtej szkoły zabrały nas, żeby pokazać nam jej wnętrze. Akurat odbywały się zajęcia pozalekcyjne. W każdej z sal dziecko uczyło się grać na jakimś instrumencie. Mogliśmy posłuchać każdego z nich i zobaczyć, jak ogromny mają talent.

E.M.: Jakie nowe doświadczenia dała Wam wizyta we włoskiej rodzinie? Co ciekawego zauważyliście? Jakie obyczaje tu panują? Czym różni się od polskiej rodziny? Jak byliście przyjęci?

Sebastian Cierluk: Włoska rodzina przyjęła mnie serdecznie, było bardzo przytulnie, czułem się jak w domu. Opowiadaliśmy sobie po angielsku różne historie, syn i córka gospodyni pokazywali sztuczki. We Włoszech je się bardzo dużo, na kolacje podaje się dwa pełne dania - to mnie zdziwiło, bo w Polsce mamy zupę i jedno danie główne, a tam dodatkowo są różne przekąski i ciasta, do każdego posiłku jest chleb. Z chęcią powróciłbym do tej rodziny.

Marta Szermelek: Włoska rodzina, u której jadłam obiadokolacje, była wspaniała. Byłam tam wraz z Niemką - Isabelle. Wszyscy członkowie rodziny traktowali nas jakbyśmy były częścią ich rodziny. Posiłki były bardzo obfite i wyśmienite. Chciałam spróbować wszystkiego, ale nie zawsze starczało mi miejsca w żołądku. Po posiłkach graliśmy w różne gry i śpiewaliśmy piosenki w różnych językach. Próbowałam nauczyć Włochów polskiej piosenki i nawet dobrze im szło jak na nasz trudny język. Bardzo podobał mi się fakt, że wszyscy jedzą tam razem o wyznaczonej porze i mają czas, żeby ze sobą porozmawiać, czego brakuje u nas.

Nadia Basińska: Potwierdzam. Włosi są otwarci i gościnni. Głównie zauważyłam, że panuje u nich zasada "Od Włocha nie można wyjść głodnym". Jedzą bardzo dużo i często, a mimo to są szczupli. Byliśmy razem z uczniem z innego kraju, co pozwoliło na szkolenie języka angielskiego, jak i wspólne poznawanie rodziny.

Dorota Olszowa: Rzeczywiście dopiero podczas wizyty u włoskiej rodziny zauważyłam, jak dużo Włosi jedzą; nie tylko ja, ale i moi koledzy byli w szoku, ponieważ, gdy myśleliśmy, że kolacja już jest skończona, dla Włochów to był dopiero początek. Są niezwykle gościnni i bardzo przejmują się tym, co inni sobie o nich pomyślą.

Rafał Spaleniak: Mnie włoska kuchnia bardzo przypadła do gustu i nie miałem problemu ze zjadaniem ogromnej ilości dań. Najbardziej podobał mi się kontakt Włochów z rodziną. Jedzą wszyscy razem, rozmawiając tak, jakby czas nie grał roli. W Polsce często ludzie nie mają czasu, wracają o różnych porach do domu i nie czekają z posiłkiem na resztę członków rodziny. W Polsce obiad rodzinny jest z reguły w weekend czy z jakieś okazji. We Włoszech każdy posiłek odbywał się w pełnym składzie rodziny, to bardzo zbliża. Szkoda, że u nas tak nie jest na co dzień.

E.M.: Jak oceniacie kompetencje językowe uczestników spotkania? Jak oceniacie własne kompetencje w j. angielskim? Marta Szermelek: Gdy przyjechaliśmy do Włoch, okazało się, że jesteśmy najstarsi, niedługo kończymy III klasę gimnazjum (poza Sebastianem, który jest o rok młodszy). Według mnie osoby, które tam były, dobrze posługiwały się językiem angielskim. My też bardzo dobrze sobie radziliśmy.

Rafał Spaleniak: Bariera językowa między uczestnikami jednak na pewno istniała. Najgorszy był początek, wszyscy szybko przedstawiali się i uciekali do swoich znajomych z kraju. Na przestrzeni kilku dni to się zmieniło, ludzie nabierali pewności siebie i powoli zaczynali rozmawiać. Nie ma co się dziwić, że byli wstydliwi, w końcu większość była młodsza od nas, mieli zaledwie po 13 lat, więc różnica jest spora. W ostatni dzień kontakt się polepszył i uczniowie ze wszystkich krajów rozmawiali ze sobą swobodniej. Szkoda, że dopiero wtedy, gdy wszyscy się już pakowali. Co do moich kompetencji, raczej nie miałem problemu z dogadaniem się z innymi.

Nadia Basińska: Uważam, że my Polacy we Włoszech okazaliśmy się osobami najlepiej rozmawiającymi po angielsku. Osobiście większość czasu spędziłam z Niemkami i znalazłyśmy ze sobą wiele wspólnych tematów. Przy okazji mogłam podszkolić się z niemieckiego. Nie miałyśmy większych problemów z rozmową.

Dorota Olszowa: Dobrze komunikowaliśmy się z osobami z Niemiec, Portugalii i Słowenii, to z nimi najbardziej się zaprzyjaźniliśmy i mamy kontakt do teraz.

E.M. : Co dał Wam udział w projekcie Comenius i wyjeździe do Włoch na spotkanie projektowe dotyczące sportu?

Marta Szermelek: Udział w projekcie dał mi bardzo dużo. Po pierwsze pozwolił mi poznać zwyczaje panujące we włoskich rodzinach. Po drugie mogłam zobaczyć, jak to jest uczyć się w szkole za granicą, co zawsze chciałam wiedzieć. Pozwolił mi sprawdzić poziom znajomości języka angielskiego w praktyce i poznać wiele wspaniałych ludzi z różnych krajów Europy. Zaprzyjaźniłam się z Giorgią, która jest w moim wieku oraz z jedną z dziewczyn z Portugalii. Obie zaprosiły mnie do siebie, co bardzo mnie zdziwiło. Ja również zaprosiłam je do siebie. W tym roku prawdopodobnie Giorgia przyjedzie do mnie na wakacje!

Dorota Olszowa: Udział w tym projekcie na pewno pomógł mi w lepszym komunikowaniu się w języku angielskim, co wydaje mi się bardzo ważne. Następną najfantastyczniejszą rzeczą jest zobaczenie kolejnego zakątka świata. Codziennie budziłam się i z okna widziałam piękne Alpy - jest to wspaniały widok, a także wspaniałe uczucie. Nawet smakowanie nowych potraw, co wydaje się błahostką, jest czymś nowym. Kolejną sprawą jest poznanie cudownych ludzi, z którymi mam zamiar cały czas utrzymywać kontakt.

Rafał Spaleniak: Udział w projekcie przede wszystkim dał mi szansę wyjechania za granicę po raz pierwszy w moim życiu. Było to naprawdę niesamowite przeżycie, bo jeszcze nigdy tak daleko nie podróżowałem. Mogłem też się sprawdzić, jak to jest u mnie z porozumiewaniem się w obcym języku na co dzień. Po studiach planuję mieszkać za granicą, więc to było dla mnie testem, czy codziennie mógłbym rozmawiać w języku angielskim. Dałbym radę!

Sebastian Cierluk: Na pewno poprawił się mój poziom znajomości j. angielskiego, co mnie bardzo uszczęśliwia. Ważny jest dla mnie sport, wiem już, co w atletyce potrafię, a czego nie, w czym jestem w dobry, a nad czym muszę jeszcze popracować . Spotkałem wielu nowych przyjaciół nie tylko wśród młodzieży, ale także zaprzyjaźniłem się z niektórymi opiekunami z innych krajów .

Nadia Basińska: Dla mnie wyjazd był bardzo korzystny, dał mi szansę na poznanie innych narodowości, podszkolenie języka, poznanie Włoch od innej strony – szkoły, rodziny, przyrody i kultury. Zyskałam nowe kontakty międzynarodowe i miło spędziłam czas. Warto było brać udział w programie!

E.M.: Na koniec naszej rozmowy: co jeszcze nasuwa się Wam na temat wyjazdu i projektu? Jakie są Wasze wrażenia, opinie, wnioski?

Marta Szermelek: Bardzo podobał mi się wyjazd do Włoch. Miło wspominam chwile tam spędzone. Przede wszystkim najbardziej podobały mi się wieczory spędzone u rodzin. Dzięki temu mogłyśmy lepiej poznać się i wymienić kontaktami z koleżankami- Włoszką i Portugalką. Wspomnienia z wyjazdu na zawsze zostaną w mojej głowie. Mam nadzieję, że nie stracę kontaktu ze wszystkimi osobami, które tam poznałam.

Dorota Olszowa: Dzięki temu wyjazdowi zyskałam niesamowite przeżycia. Starałam się czerpać jak najwięcej z każdej chwili mimo bardzo napiętego planu. Myślę, że takie wyjazdy są doskonałe do nabrania nowych doświadczeń.

Rafał Spaleniak: Moja opinia o Włoszech jest bardzo pozytywna, kraj i ludzie spodobali mi się i chciałbym tam wrócić. Zajęcia projektowe Comenius dotyczące sportu były ciekawie przygotowane, organizacja przez gospodarzy również nie zawiodła, więc wyjazd był udany.

Sebastian Cierluk: Było bardzo fajnie. Nie tylko z powodu ciekawego programu, ale przede wszystkim dlatego, że poznałem miłych ludzi. Widzieliśmy wysokie południowe Alpy. Widok gór z rana jest piękny i od razu napełnia człowieka górskie powietrze i szczęście!

Nadia Basińska: Włochy są zdecydowanie innym krajem niż nasz. Znajdzie się wiele różnic jak i podobieństw. Włosi są bardzo głośni, a język włoski brzmi jakby ciągle się kłócili, ale to mili, najbardziej gościnni ludzie, jakich znam! >/p>

Comenius w Zespole Szkół nr 7

Zespół Szkół nr 7 w Gdyni przy ulicy Stawnej na Witominie od początku bieżącego roku szkolnego bierze udział w realizacji programu Comenius. pt.”Europejska Młodzież. Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość”. Wspólnie z sześcioma szkołami z krajów partnerskich Niemiec, Danii, Węgier, Portugalii, Włoch oraz Słowenii przygotowane zostało trzecie spotkanie projektowe pt. „Spirit Team” mające na celu wywołanie w uczestnikach poczucia przynależności do europejskiej wspólnoty poprzez sport. Spotkanie odbyło się w dniach 13 – 17 maja 2013 r. w szkole w Ponte In Valtellina – niewielkiej miejscowości w Lombardii we Włoszech.

ZS 7 reprezentowało pięcioro uczniów gimnazjum: Nadia Basińska, Dorota Olszowa, Marta Szermelek, Sebastian Cierluk i Rafał Spaleniak. Wzięli oni udział w zawodach sportowych w dobranych losowo międzynarodowych drużynach. Wszyscy uczestnicy startowali w różnych dyscyplinach lekkoatletycznych i grach zespołowych oraz brali udział w biegu na orientację w Alpach. Rywalizacja sportowa dała wspólny cel – osiągnięcie dla swojej drużyny jak najwięcej punktów, jej efektem była integracja uczniów z różnych krajów i zwiększenie kompetencji językowych w j. angielskim. Uczniom towarzyszyły koordynatorki programu Comenius w ZS 7 – Elżbieta Malec i Małgorzata Bergau – Jankowska oraz nauczycielka wychowania fizycznego – Monika Jarząb.

Spotkanie okazało się bardzo udane, pozwoliło po raz kolejny na zacieśnienie współpracy między szkołami partnerskimi, nawiązanie nowych przyjaźni i promowanie zagranicą naszego pięknego miasta – Gdyni.

niedziela, 21 kwietnia 2013

3 ważne powody, dla których warto wybrać Gimnazjum nr 8 w Gdyni

Klasa matematyczno-informatyczna.

Klasa matematyczno-informatyczna to miejsce dla tych, dla których cyfry stanowią szereg tajemnic do odkrycia oraz dla tych, którym logiczne myślenie i zawiłości matematyczne przypominają bardziej rozwiązywanie zagadek detektywistycznych niż nudne ślęczenie nad zeszytem. Tu nauczysz się pokonywać trudności obliczeniowe, poznasz tajniki Królowej Nauk, nabędziesz umiejętności, które pomogą Ci nie tylko w konkursach gimnazjalnych, ale również na lekcjach matematyki w szkole średniej i w życiu codziennym. To jednak nie wszystko. Nie tylko pasjonaci potęg, pierwiastków i geometrii bowiem znajdą tu coś dla siebie. Rozszerzony program z informatyki pozwoli Ci na pogłębienie wiadomości z uwielbianego przedmiotu. Komputer więc przestanie mieć przed Tobą tajemnice, a cyberświat otworzy Ci swoje podwoje. Jeśli więc liczby i bajty to to, co lubisz najbardziej, ta klasa jest ewidentnie dla Ciebie!

Klasa kulturoznawczo-dziennikarska.

Lubisz czytać? Oglądać filmy? Pokątnie skrobiesz w kajecie wiersze albo opowiadania? A może marzy Ci się prowadzanie w przyszłości wywiadów ze znanymi gwiazdami we własnym show? Chcesz wiedzieć, co niezwykłego jest w obrazach van Gogha i czemu Mickiewicz byłby dziś najlepszym raperem wszechczasów? Jeśli tak, klasa kulturoznawczo-dziennikarska to miejsce dla Ciebie. Tu niezwykły świat kultury odkryje przed Tobą swoje tajemnice. Dowiesz się nie tylko, jak czytać, żeby rozumieć więcej, ale także tego, jak wyrażać i argumentować własne zdanie. Zobaczysz, jak ściśle rzeczywistość, w której żyjesz, wiąże się z tym, co było i z jak dalekiej historii twórcy reklam biorą swoje pomysły. Okaże się, że słowo pisane może być równie pasjonujące jak gra komputerowa, a dzieje świata okraszone są wciąż nieodgadnionymi tajemnicami. Nie zawsze jednak będziemy siedzieć w szkolnej ławie. Aby posmakować kultury, trzeba bowiem wyjść poza ramy. Czekają nas podróże w świat kultury wysokiej, ale również w pokrętne zaułki kultury masowej. Odwiedzimy razem teatr, kino, spektakl kabaretowy, podyskutujemy w Szkolnym Klubie Filmowym. A kto wie? Może nawet dasz się zaprosić do opery? Gdybyś więc chciał wiedzieć, co w mowie i kulturze piszczy... trafiłeś do miejsca stworzonego dla Ciebie!

Klasa języka angielskiego z technologią informacyjno-komunikacyjną

Jeśli brytyjski akcent przyspiesza bicie Twojego serca, facebook spowodował, że znajomych masz na całym świecie, a czasem brakuje Ci słów, żeby wyrazić wszystkie swoje myśli... Jeśli uwielbiasz spędzać czas przy komputerze i po nocach śni Ci się podjadanie apple pie nad Tamizą, lepiej trafić nie mogłeś. Ta klasa rozwinie Twoje zainteresowania krajami anglojęzycznymi i wyposaży Cię w umiejętności komunikowania się z ludźmi spoza granic Polski. Lekcje języka angielskiego i informatyki pozwolą Ci przenieść się na wirtualną chwilę nad Wielki Kanion i spojrzeć na świat z London Eye... Jeżeli więc marzy Ci się oglądanie hitów filmowych bez konieczności czytania uciekających napisów albo chcesz mówić jak rodowity Brytyjczyk, ta klasa spełni wszystkie Twoje oczekiwania.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Wywiad przeprowadzony przez Elżbietę Malec podczas drogi powrotnej do Polski z uczestniczkami II spotkania projektowego w Słowenii Aleksandrą Fiutowską , Mariką Bunar i Kają Tchórzewska – uczennicami naszego gimnazjum.

E.M. Z jakimi wrażeniami wyjeżdżacie ze Słowenii?

Marika: Było fantastycznie, niezwykle i cieszymy się, że mogłyśmy tu przyjechać! Przede wszystkim dlatego, że poznałyśmy mnóstwo wspaniałych ludzi i mamy teraz wielu nowych przyjaciół. Zaprzyjaźniłyśmy się przede wszystkim ze Słoweńcami i Portugalczykami – są bardzo sympatyczni i otwarci. Będziemy do siebie pisać i rozmawiać poprzez Skype. Osoby z innych krajów też nam się podobały np. Duńczycy.

Kaja: Słoweńska szkoła zrobiła na nas duże wrażenie, podobały się nam stosunki w niej panujące i gościnne przyjęcie, które nas spotkało. To, że mogłyśmy mieszkać w domach rodzinnych naszych słoweńskich rówieśniczek, dzięki czemu poznałyśmy ich życie codzienne i warunki, w jakich żyją Słoweńcy. To wszystko było dla nas interesujące.

Ola: Jeszcze przed przyjazdem mogłyśmy poznać poprzez Facebook nasze koleżanki – Leę, Mojcę i Tinkarę, u których mieszkałyśmy, dzięki temu łatwiej było przełamać pierwsze lody i barierę językową. Porozumiewałyśmy się po angielsku i okazało się, że dobrze sobie radzimy. Choć oczywiście uczyć się trzeba dalej, bo też zdałyśmy sobie sprawę z naszych niedociągnięć. Jednak w porównaniu z innym wypadłyśmy bardzo dobrze. Czuję, że mój angielski wzmocnił się, teraz wiem, że mogę sobie sama poradzić, gdy będę musiała mówić w tym języku.

Kaja: Prezentacja po angielsku na temat „Szczęście dawniej i dziś” poszła nam świetnie, rozbawiliśmy widownię, potem wszyscy gratulowali nam. Dobrze się czułyśmy w Słowenii, często byłyśmy spontaniczne, np. jako pierwsze zaczęłyśmy śpiewać Happy Birthday dla dyrektora szkoły z Niemiec, który miał w tym dniu urodziny, inni dołączyli i dzięki temu wytworzyła się bardzo miła atmosfera. Zrobiłyśmy też furorę na dyskotece, wszyscy z nami tańczyli!

E.M. Podczas tego wyjazdu, jak już wspomniałyście, mieszkałyście u rodzin słoweńskich. Co dało Wam to doświadczenie? Czego dowiedziałyście się o ich życiu codziennym?

Kaja: Mój przyjazd był dla tej rodziny wielkim świętem i przeżyciem. Ja też byłam podekscytowana. Na moją cześć została przygotowana uroczysta kolacja z dobrym jedzeniem. Miło rozmawialiśmy. Wszyscy ucieszyli się z prezentów, które im przywiozłam z Polski. Mojca – moja rówieśniczka zabrała mnie wieczorem nad rzekę, bo tego dnia odbywa się w Kropie – pobliskiej wiosce Święto Światła – ludzie wykonują łódeczki w kształcie domków i oświetlone świeczkami puszczają z nurtem wody. Ma to im przynieść szczęście. To było bardzo widowiskowe. Następnego popołudnia byłyśmy na zajęciach tanecznych – młodzież i dzieci uczą się tańców ludowych, tańczyłam razem z nimi… Moi gospodarze byli dobrzy i pomocni nie tylko dla mnie, widać, że to kochająca się rodzina. Warunki w domu są podobne do naszych. Mieszkałam w osobnym pokoju gościnnym.

Marika: U mnie tak samo – spotkało mnie miłe przyjęcie. Mieszkałam w jednym pokoju z Leą. Codziennie rano chodziłyśmy na piechotę do szkoły, to niedaleko, inni uczniowie jeżdżą autobusem szkolnym. Świetnie się dogadywałam, wszyscy byli dla mnie bardzo serdeczni. Byłam na basenie i na zakupach w dużym supermarkecie. Zaprzyjaźniłam się z Leą, będziemy do siebie pisały, może przyjedzie do Polski?

Ola: Ja trafiłam do rodziny, która mieszka na wsi i ma gospodarstwo rolne, krowy. Moje rówieśniczki - siostry Tinkara i Lucija miło mnie przyjęły. Rodzina na co dzień żyje skromnie. Częstowano mnie miodem, który jest tu wspaniały, Słowenia z niego słynie. W „mojej” rodzinie wszyscy pili herbatę owocową z miodem do każdego posiłku. Rano jadłam tylko płatki z mlekiem, bo w szkole wszyscy uczniowie mają drugie śniadanie – bułkę i jogurt albo banana i owsiankę. Dyżurny przynosi je na tacy i uczniowie jedzą je w swoich salach. Potem – około 13 jest obiad w stołówce – też dla wszystkich. Ogólnie jestem zadowolona z mieszkania u rodziny słoweńskiej, zobaczyłam, jak żyje się biedniej, co wcale nie znaczy gorzej.

E.M. Proszę teraz o Wasze opinie na temat słoweńskiej szkoły w Lipnicy, która jest naszą szkołą partnerską. To tu odbywało się II spotkanie projektowe pt. „Szczęście dawniej i dziś” i prezentacja przygotowanego zadania przez wszystkich uczestników z 7 krajów. Byłyście na wielu lekcjach różnych przedmiotów w ciągu trzech dni pobytu w szkole.

Kaja, Marika, Ola: - Szkoła spodobała się nam szczególnie! Bardzo się nam podobała! Nie tylko jej wygląd, wyposażenie, ale przede wszystkim przyjazna atmosfera i miłe podejście do uczniów!

  • Najbardziej podobała się nam życzliwość, serdeczność, zrozumienie, jakie panują między nauczycielami a uczniami. Brak jakiejkolwiek nerwowości, „zero stresu”. Nauczyciele są cierpliwi, spokojni, mili. Nigdy nie krzyczą, nie podnoszą głosu, nie wywyższają się, traktują uczniów na równi.
  • Są otwarci i uprzejmi dla wszystkich uczniów, uśmiechają się, widać, że lubią swoja pracę. Uczniowie lubią swych nauczycieli i szkołę!
  • Pan Andrej – koordynator Comeniusa – nas gospodarz przyjął nas wyjątkowo gościnnie, jest wesoły, ma świetny kontakt z uczniami, bardzo dobrze mówi po angielsku.
  • Lekcje ciekawe, odbywające się w miłej atmosferze, jest wiele eksperymentów, które służą temu, by wiedza została w głowie. Nie ma presji na wyniki, nie ma stresowania.
  • Widać, że nauczyciele uczą z powołaniem. Uczą tego, co przydatne w życiu.
  • Są tu sale przedmiotowe, bardzo dobrze wyposażone, w każdej tablice interaktywne.
  • Nie ma dzwonków, tylko w zamian krótki sygnał – fragment piosenki ludowej grany na trąbce, dzięki temu nie ma nerwowości, którą wzbudza głośny, irytujący dźwięk dzwonka.
  • Nauczyciele nie przerywają lekcji, gdy ktoś się spóźni, ta osoba po prostu cichutko siada.
  • Podczas przerw nikt nie wrzeszczy, jest spokój i nie ma hałasu. Z radiowęzła gra delikatna muzyka.
  • Zaskoczyła nas przyjaźń panująca między starszymi a młodszymi, na holach widać dzieci w różnym wieku rozmawiające ze sobą.
  • Młodsze dzieci spacerują między starszymi, nikt nikomu nie dokucza, nie robi krzywdy. Jest po prostu przyjaźnie. Wszyscy dobrze się tu czują.
  • Szczególne wrażenie zrobili na nas słoweńscy chłopcy: są niezwykle mili, naturalni, przyjacielscy, uśmiechnięci, można z nimi normalnie pogadać. Nic nie jest w nich na pokaz. Tak samo zachowują się wobec swoich koleżanek – są uprzejmi, normalni. Nie zauważyłyśmy złośliwości, docinków, pozerstwa. Zazdrościmy.
  • Dziewczyny też są świetne.
  • Markowe ciuchy nie są tu wyznacznikiem wartości człowieka!
  • Uczniowie chodzą w kapciach (!), dzięki temu jest wygodnie, to nie żaden obciach.
  • W szatni są szafki na rzeczy dla każdego ucznia, to takie użyteczne, potrzebne!
  • Szkoła jest kolorowa, wesoła! Wygodne ławki na korytarzach, stojące kwiaty.
  • Po prostu szkoła jest miejscem bardzo przyjaznym, wszyscy z przyjemnością tu przychodzą.

E.M. Czyli to szkoła idealna.

K. M. O. : Tak, mogłybyśmy do niej chodzić, uczyć się tu i mieć wielu szczerych przyjaciół.

E.M. Proszę, abyście teraz wypowiedziały się i przedstawiły swoje opinie, wnioski na temat zadania projektowego „Szczęście dawniej i dziś”.

Ola: Trochę denerwowałam się przed występem, miałam tremę, ale wszystko się udało. Przedstawiłam historię miłości mojej babci i dziadka, na plakacie umieściłam zdjęcia z różnych etapów ich wspólnego życia, opowiedziałam o nich. Wcześniej przeprowadziłam wywiad z babcią (dziadek już niestety nie żyje), dowiedziałam się o nich więcej. To było dla mnie ciekawe. Starałam się interesująco przedstawić ich historię i cieszę się, że dzięki temu projektowi mogłam dokładniej poznać dzieje mojej rodziny. Tłumacząc wywiad na język angielski, poznałam wiele nowych słów, to duża korzyść.

Marika i Kaja: My też przedstawiłyśmy historie rodzinne oraz nasze aktualne pojmowanie szczęścia. Bardzo podobały się nam występy osób z różnych krajów na ten temat. Kiedyś ludziom wystarczyło bardzo niewiele, by być szczęśliwymi, małe rzeczy sprawiały wielką radość, dziś wszystko jest dostępne na co dzień, więc może nie zawsze doceniamy to, co mamy. Zauważyłyśmy wiele podobieństw w rozumieniu szczęścia, choć dla starszego pokolenia przede wszystkim liczyło się kiedyś przeżycie wojny, ale niematerialne wartości jak rodzina, przyjaźń są wieczne. Szczęście w krajach europejskich było i jest pojmowane tak samo.

E.M. : Co chciałybyście dodać na koniec naszego wywiadu?

Marika: Spotkanie bardzo udane. Bardzo sie cieszę, że mogłam tu przyjechać. Słowenia to taki piękny, spokojny kraj. Ludzie żyją tu bez nerwów i pośpiechu, w przyjaźni, może trochę skromniej niż my, ale to przecież nie jest takie ważne. Natura jest nieskażona, wokół piękne Alpy, nie ma reklam przy drogach, wszyscy są życzliwi dla siebie. Chciałabym tu żyć, mieszkać… Na pewno będę namawiała moją rodzinę, by przyjechać do Słowenii w czasie wakacji i zachęcam wszystkich do odwiedzin tego kraju.

II spotkanie projektowe Comenius w Słowenii.

Nasza szkoła od początku bieżącego roku szkolnego bierze udział w realizacji programu Comenius pt. "Europejska Młodzież. Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość." Wspólnie z 6 szkołami z krajów partnerskich z Niemiec, Danii, Węgier, Portugalii, Włoch oraz Słowenii przygotowane zostało drugie spotkanie projektowe pt. "Szczęście dawniej i dziś". Miejsce spotkania uczestników to szkoła w Lipnicy - niewielkiej miejscowości niedaleko Lublany w Słowenii. Odbyło się ono w dniach 11 - 15 marca 2013 r.

ZS 7 reprezentowały uczennice gimnazjum: Aleksandra Fiutowska z klasy Ia, Marika Bunar i Kaja Tchórzewska z klasy IIIa, które w języku angielskim wygłosiły wystąpienia przygotowane wcześniej na podstawie przeprowadzonych wywiadów ze swymi babciami, dziadkami, rodzicami; sięgnęły wówczas także do albumów rodzinnych. Przedstawiły własnoręcznie wykonane plakaty ze zdjęciami ilustrującymi temat projektu. Do Słowenii zostały zabrane również plakaty na temat „Szczęście dawniej i dziś” pięknie wykonane przez Karolinę Burzyńską z kl. IIIa i Dawida Wróbla z kl. Ib oraz ciekawe prace plastyczne uczniów z różnych klas szkoły podstawowej i gimnazjum. Część prac fotograficznych została wykonana na zajęciach koła fotograficznego prowadzonego przez panią Martę Żulińską – Ziębę i na zajęciach Koła Comenius prowadzonego przez koordynatorki programu panie Elżbietę Malec i Małgorzatę Bergau – Jankowską. W/w nauczycielki były obecne na II spotkaniu projektowym.

W Słowenii przedstawiciele uczniów z siedmiu szkół krajów partnerskich w ciekawych prezentacjach ustnych i multimedialnych wyrazili swe refleksje na temat pojmowania szczęścia "dawniej i dziś". Nasuwa się wniosek, że pojęcie szczęścia przez pokolenia we wszystkich krajach było takie samo i nie uległo zmianie - nadal, tak jak kiedyś, - cenne są wartości: rodzina, miłość, przyjaźń, sport, wypoczynek, satysfakcjonująca praca, zdrowie, ciekawe hobby. Cenne jest to, że żyjemy w czasach pokoju, nie ma w Europie wojen i poważnych konfliktów. To wszystko daje ludziom poczucie szczęścia, a nie jest nim jedynie dążenie do posiadania rzeczy materialnych.

Mieliśmy okazję obejrzeć szkołę w Lipnicy, uczestniczyliśmy w wielu lekcjach. Uczęszcza do niej około 200 uczniów mieszkających w okolicznych miejscowościach. Szkoła jest bardzo przyjazna dla uczniów, dobrze wyposażona, kolorowa. Panuje tu bardzo przyjemna, spokojna, wręcz rodzinna atmosfera, którą tworzą pani dyrektor, nauczyciele i sami uczniowie, wszyscy bardzo życzliwie do siebie nastawieni. Wszyscy uczestnicy spotkania mieli możliwość zwiedzenia Muzeum Kowalstwa i uczestniczenia w pokazie kucia żelaza w Kropie - niewielkiej słoweńskiej wiosce słynnej z wyrobów artystycznych wytwarzanych przez miejscowych kowali. W Lublanie – stolicy Słowenii w Muzeum Etnograficznym uczniowie i nauczyciele zapoznali się z bogatym dziedzictwem tego pięknego kraju.

Spotkanie okazało się bardzo owocne, pozwoliło kolejny raz na zacieśnienie współpracy między szkołami partnerskimi, wymianę myśli i nawiązanie nowych przyjaźni. [autorka Elżbieta Malec]